7 min czytania

81 lat wolności. Jak Indonezja wywalczyła niepodległość od Holandii

Dziś, 17 sierpnia, Indonezja obchodzi swoje najważniejsze święto państwowe: 81. rocznicę ogłoszenia niepodległości. To dobra okazja, żeby przypomnieć sobie tę historię, bo choć rozgrywała się po drugiej stronie świata, ma zaskakująco dużo wspólnego z europejskimi doświadczeniami dwudziestego wieku, łącznie z tym, które akurat my, Polacy, znamy aż nadto dobrze: walką o prawo do samodzielnego decydowania o sobie, wbrew woli dawnego mocarstwa kolonialnego.

Kolonia, która nazywała się inaczej niż dziś

Zanim powstała Indonezja, przez blisko sto pięćdziesiąt lat na tych terenach funkcjonowały Holenderskie Indie Wschodnie, ogromna kolonia rozciągnięta na tysiącach wysp archipelagu, eksploatowana gospodarczo przez Holandię jako źródło przypraw, kauczuku, cukru i ropy naftowej. Holenderska administracja kolonialna trwała nieprzerwanie od początku XVII wieku, a lokalne ruchy niepodległościowe, mimo regularnych prób, przez dekady nie miały realnych szans na odniesienie sukcesu wobec przewagi militarnej metropolii.

Wszystko zmieniła druga wojna światowa. Między styczniem a marcem 1942 roku niemal cały archipelag został błyskawicznie podbity przez Cesarstwo Japonii, a holenderska administracja kolonialna została całkowicie zlikwidowana. Japończycy, choć sami prowadzili brutalną okupację i zmuszali miliony mieszkańców do pracy przymusowej, jednocześnie głosili hasła antyeuropejskie i zapowiadali oddanie krajów azjatyckich w ręce samych Azjatów. To był grunt, na którym mogły wyrosnąć nadzieje indonezyjskich nacjonalistów, w tym dwóch postaci, które miały wkrótce zmienić bieg historii tego regionu: Sukarno i Mohammada Hatty.

Proklamacja spisana w domu japońskiego admirała

Gdy 15 sierpnia 1945 roku cesarz Hirohito ogłosił kapitulację Japonii, w Indonezji zapanował chaos władzy. Japońska administracja formalnie wciąż istniała, ale jej dni były policzone, a Holendrzy nie zdążyli jeszcze wrócić, by przejąć kontrolę nad koloniami. W tej próżni władzy Sukarno i Hatta, pod silną presją młodych, radykalnych działaczy niepodległościowych określanych mianem pemuda, zdecydowali się na krok, na który wcześniej nie mieli odwagi: ogłoszenie pełnej niepodległości Indonezji, i to natychmiast, zanim ktokolwiek zdąży im w tym przeszkodzić.

Dokument proklamacji spisano w domu japońskiego kontradmirała Tadashiego Maedy w Dżakarcie, przy milczącej akceptacji japońskich oficerów, którzy sami traktowali to jako swego rodzaju złośliwość wymierzoną w europejskich kolonizatorów. 17 sierpnia 1945 roku, przed swoim domem przy Jalan Pegangsaan Timur, Sukarno odczytał krótki, stanowczy tekst: „My, naród indonezyjski, niniejszym ogłaszamy niepodległość Indonezji”. Dzień później zatwierdzono konstytucję nowej republiki, a Sukarno objął urząd pierwszego prezydenta, z Hattą jako wiceprezydentem.

Warto podkreślić niuans, który indonezyjska historiografia traktuje jako istotny: formalnie była to proklamacja niepodległości od Japonii, sprawującej wówczas faktyczną władzę nad archipelagiem, a nie bezpośrednio od Holandii. To jednak nie miało większego znaczenia dla Holendrów, którzy usłyszawszy o proklamacji, nie zamierzali pogodzić się z utratą swojej najcenniejszej kolonii.

Cztery lata wojny, której Holandia nie mogła wygrać

Rząd holenderski, licząc na to, że dochody z kolonii pomogą odbudować kraj zniszczony przez wojnę w Europie, odmówił uznania niepodległości i rozpoczął działania mające na celu przywrócenie swojej władzy nad archipelagiem. Rozpoczął się konflikt określany dziś jako indonezyjska rewolucja narodowa albo indonezyjska wojna o niepodległość, trwający nieprzerwanie od 1945 do 1949 roku.

Wojna toczyła się na wielu frontach naraz: militarnym, dyplomatycznym i społecznym. Do jednych z najbardziej symbolicznych starć doszło już w listopadzie 1945 roku w Surabai, gdzie młodzi indonezyjscy ochotnicy, słabo uzbrojeni, ale zdeterminowani, stawili opór wojskom brytyjskim, które w imieniu aliantów miały przejściowo utrzymywać porządek przed powrotem administracji holenderskiej. Holendrzy przeprowadzili też dwie duże ofensywy militarne, eufemistycznie nazywane akcjami policyjnymi, w 1947 i 1948 roku, próbując siłą odzyskać kontrolę nad kluczowymi terenami archipelagu, w tym podczas drugiej z nich zajmując nawet tymczasową stolicę republiki w Yogyakarcie i biorąc do niewoli samego Sukarno.

Konflikt ten pociągnął za sobą ogromne cierpienie ludności cywilnej. W grudniu 1947 roku w wiosce Rawagede na Jawie Zachodniej wojska holenderskie zamordowały 431 chłopców i młodych mężczyzn w ramach jednej z wielu pacyfikacji, za które Holandia formalnie przeprosiła dopiero dekady później, wypłacając odszkodowania rodzinom ofiar. Podobne epizody, choć w różnej skali, powtarzały się na wielu obszarach archipelagu przez cały okres wojny.

Ostatecznie to Holandia przegrała tę wojnę, mimo przewagi militarnej. Pod naciskiem opinii międzynarodowej, w tym Stanów Zjednoczonych i Organizacji Narodów Zjednoczonych, oraz wobec rosnących kosztów politycznych i finansowych utrzymywania kolonialnej wojny, rząd w Hadze zgodził się na negocjacje. W grudniu 1949 roku, podczas konferencji okrągłego stołu w Hadze, Holandia formalnie uznała suwerenność Indonezji, choć proces ten nie objął od razu całego terytorium: Nowa Gwinea Holenderska pozostała pod kontrolą holenderską aż do 1963 roku, kiedy to, po kolejnym konflikcie zbrojnym, została przekazana Indonezji jako prowincja Irian Zachodni.

Co ciekawe, przez dekady w oficjalnej narracji holenderskiej za datę uzyskania niepodległości przez Indonezję uznawano właśnie rok 1949, a nie 1945. Dopiero w 2005 roku holenderski rząd formalnie uznał 17 sierpnia 1945 roku za faktyczną datę proklamacji niepodległości, co samo w sobie było wymownym, choć spóźnionym o sześćdziesiąt lat gestem.

Więcej na kanale Powojnie: https://www.youtube.com/watch?v=zGwt4kiMdYo

Indonezja dzisiaj: archipelag, który stał się gospodarczym gigantem

Osiemdziesiąt jeden lat po proklamacji Indonezja jest zupełnie innym krajem niż ten, który wywalczył sobie niepodległość w gruzach powojennej Azji. To dziś czwarty najludniejszy kraj świata, z populacją przekraczającą 280 milionów mieszkańców, rozproszoną na tysiącach wysp rozciągniętych na przestrzeni ponad pięciu tysięcy kilometrów, od Sumatry na zachodzie po Papuę na wschodzie. Gęstość zaludnienia sięga przeciętnie około 159 osób na kilometr kwadratowy, choć rozkład ludności jest skrajnie nierównomierny, ze zdecydowaną większością mieszkańców skupioną na stosunkowo niewielkiej, za to niezwykle gęsto zaludnionej Jawie.

Gospodarczo Indonezja należy dziś do grupy G20, a w ostatniej dekadzie była, obok Chin i Indii, jedną z najszybciej rozwijających się dużych gospodarek świata. Kraj dysponuje znaczącymi zasobami naturalnymi, w tym jest największym na świecie eksporterem niklu, kluczowego surowca dla przemysłu baterii i pojazdów elektrycznych, a także jednym z największych producentów oleju palmowego. Struktura eksportu stopniowo ewoluuje od surowców w stronę produktów o wyższym stopniu przetworzenia, w tym komponentów dla przemysłu motoryzacji elektrycznej.

Jednym z najbardziej spektakularnych, choć wciąż niedokończonych projektów współczesnej Indonezji jest budowa zupełnie nowej stolicy państwa, Nusantary, wznoszonej od podstaw na wyspie Borneo, w prowincji Kalimantan Wschodni. Decyzję o przeniesieniu stolicy z tonącej, przeludnionej i notorycznie zakorkowanej Dżakarty podjęto już kilka lat temu, a szacowany koszt całej inwestycji sięga trzydziestu dwóch miliardów dolarów. Proces przenoszenia administracji państwowej, choć napotyka opóźnienia i krytykę dotyczącą tempa realizacji, wciąż formalnie trwa, a władze deklarują chęć sfinalizowania kluczowej części relokacji w najbliższych latach.

I na koniec: dlaczego akurat dziś o tym piszemy

Nie ukrywamy, że ta historia ma dla nas, jako dla tuziemia.pl, coś więcej niż wyłącznie walor edukacyjny. Ironia tej opowieści polega na tym, że osiemdziesiąt jeden lat temu naród liczący wtedy około siedemdziesięciu milionów ludzi znalazł w sobie determinację, żeby przez cztery lata wojny wywalczyć niepodległość od europejskiego mocarstwa kolonialnego, jakim była Holandia. My, w znacznie mniej dramatycznej, ale wciąż realnej skali, od dawna staramy się uwolnić polski rynek ogłoszeń sprzedaży działek od zależności od holenderskich platform, które dziś dominują ten segment rynku w Polsce, każąc sobie słono płacić, minimum dwieście złotych, za samo wystawienie jednego ogłoszenia sprzedaży gruntu.

Tuziemia.pl powstała między innymi z tego samego, prostego przekonania, które napędzało wielu bohaterów tamtej historii: że lokalny zasób, w naszym przypadku polska ziemia i informacje o niej, nie powinien być przedmiotem opłat narzucanych przez zagraniczny podmiot czerpiący z tego zyski, skoro można to zorganizować lepiej, taniej, a w naszym przypadku, całkowicie za darmo, na miejscu, w Polsce. To oczywiście porównanie zachowujące odpowiednie proporcje, bo mówimy tu o modelu biznesowym, a nie o krwawej wojnie o suwerenność. Ale sam mechanizm, w którym lokalna społeczność w końcu mówi „dość” narzuconym z zewnątrz warunkom i buduje własną, niezależną alternatywę, jest w gruncie rzeczy uniwersalny, niezależnie od skali i kontekstu historycznego, w jakim się rozgrywa.

Wszystkiego najlepszego dla Indonezji w tym szczególnym dniu. Selamat Hari Kemerdekaan.