W sieci krąży ostatnio wizualizacja, która w prosty, ale efektowny sposób pokazuje coś, czego na co dzień nie widzimy: jak wygląda ruch pociągów w całej Polsce w ciągu jednego, zwykłego dnia roboczego, ściśnięty w pół minuty animacji. Materiał opublikował na platformie X Wojciech Micygała, opisując go jako odpowiedź na pytanie, jak wyglądałaby taka wizualizacja, gdyby ktoś się za nią zabrał. Autorem samej animacji jest Jarek Porzucek. Post zdążył już zebrać blisko pół miliona wyświetleń i kilkuset komentarzy.
Wideo: wizualizacja ruchu pociągów w Polsce w dzień powszedni, autor: Jarek Porzucek
Co pokazuje animacja
Wizualizacja przedstawia mapę Polski, po której w przyspieszonym tempie przemieszczają się punkty odpowiadające pociągom kursującym w ciągu doby. Efekt jest taki, że widać naraz całą strukturę krajowej sieci kolejowej: miejsca zagęszczenia połączeń wokół dużych miast, główne magistrale łączące metropolie, ale też rozległe obszary kraju, przez które w danym momencie nie przejeżdża praktycznie żaden pociąg.
Reakcje: od uznania dla autora po pytania o luki w sieci
Komentarze pod materiałem układają się w kilka wyraźnych wątków.
Część osób zwróciła uwagę na sam fakt, że tak czytelną wizualizację przygotował w pojedynkę entuzjasta, a nie żadna instytucja. Jeden z komentujących napisał wprost, że gdyby podobne opracowanie miało powstać na zlecenie ministerstwa, zajęłoby to miesiąc i kosztowało około stu tysięcy złotych, podczas gdy tu jedna osoba zrobiła to w jeden dzień.
Sporo komentarzy dotyczyło regionalnych różnic w gęstości połączeń widocznych na mapie. Zwracano uwagę na wyraźnie rzadszą siatkę połączeń w Polsce wschodniej i północnej, w tym na Warmii, w Pomorzu Środkowym oraz na Zamojszczyźnie. Padały konkretne przykłady: brak nocnych połączeń kolejowych z niektórych miast wschodniej Polski po określonej godzinie, czy utrudniony dojazd koleją z Koszalina i Słupska do Warszawy, wymagający nadłożenia drogi przez Trójmiasto. Ktoś inny zwrócił uwagę na brak bezpośredniego połączenia na trasie Rzeszów-Kielce, mimo że to dwa sąsiadujące województwa z dużymi miastami.
Pojawił się też komentarz odwołujący się do historycznego kształtu sieci kolejowej, sugerujący, że dzisiejszy układ połączeń wciąż nosi ślady dawnych zaborów, z promienistym rozchodzeniem się głównych linii od centrum kraju, co przy podróżach między niektórymy regionami wymusza nadkładanie drogi przez węzeł centralny.
Jeden z komentujących zestawił polską sieć z niemiecką, zauważając, że w szczycie w Niemczech kursuje około 2,8 raza więcej pociągów niż w Polsce, co jednak po części tłumaczy się większą powierzchnią i gęstością zaludnienia tego kraju. Ten sam komentarz podkreślał, że mimo to na mapie wyraźnie widać rozległe, słabo obsłużone obszary na Mazowszu i w województwach z nim sąsiadujących.
Materiał wzbudził też zainteresowanie poza granicami Polski. Jeden z użytkowników pochwalił się, że przygotował analogiczną wizualizację dla Szwajcarii, udostępniając link do własnego projektu, a inny dopytywał, czy podobne opracowanie dałoby się przygotować dla Holandii i Belgii.
.
Siła tego typu wizualizacji polega na tym, że pozwala zobaczyć gołym okiem coś, co na co dzień odczuwamy tylko fragmentarycznie, planując pojedynczą podróż z punktu A do punktu B. Dopiero zestawienie całego ruchu w skali kraju i całej doby naraz pokazuje wyraźnie, gdzie sieć jest gęsta, a gdzie realnie rzadka, i to w sposób znacznie bardziej przekonujący niż jakikolwiek rozkład jazdy czy tabela z liczbą połączeń.