3 min czytania

Przedwiośnie i przedzimie: dwie pory roku, o których uczono nas za mało

Wiosna, lato, jesień, zima. Tak uczono nas w szkole i tak funkcjonuje to w codziennym języku. Klimatolodzy patrzą jednak na polski rok nieco inaczej. Zamiast czterech, wyróżniają sześć tak zwanych termicznych, czyli klimatycznych, pór roku: przedwiośnie, wiosnę, lato, jesień, przedzimie i zimę.

Skąd ten podział

Klasyczne cztery pory roku wyznacza kalendarz i astronomia, czyli położenie Ziemi względem Słońca. Termiczne pory roku wyznacza za to coś znacznie bardziej praktycznego: średnia dobowa temperatura powietrza. To podział stosowany przez klimatologów, bo znacznie lepiej odzwierciedla to, co realnie dzieje się w przyrodzie, niż sztywna data równonocy czy przesilenia.

Granice między poszczególnymi porami wyglądają tak:

  • przedwiośnie: od 0°C do 5°C
  • wiosna: od 5°C do 15°C
  • lato: powyżej 15°C
  • jesień: od 5°C do 15°C
  • przedzimie: od 0°C do 5°C
  • zima: średnia dobowa temperatura poniżej 0°C

Jak widać, wiosna i jesień, oraz przedwiośnie i przedzimie, mają identyczne progi temperaturowe, różni je tylko kierunek zmiany: czy temperatura rośnie, czy spada. To właśnie dodatkowe rozbicie klasycznej wiosny na przedwiośnie i wiosnę, a klasycznej jesieni na jesień i przedzimie, daje w sumie sześć, a nie cztery pory roku.

Okres od wiosny do jesieni, czyli czas, w którym średnia dobowa temperatura przekracza 5°C, nazywany jest okresem wegetacyjnym. To właśnie w tym czasie roślinność ma wystarczająco ciepła i wilgoci, żeby się rozwijać.

Nie wszędzie trwają tak samo długo

Długość poszczególnych pór roku różni się w zależności od regionu Polski. Termiczne lato jest najdłuższe na Nizinie Śląskiej, Nizinie Szczecińskiej, Ziemi Lubuskiej oraz w zachodniej części Kotliny Sandomierskiej, czyli tam, gdzie klimat najsilniej odczuwa łagodzący wpływ mas powietrza znad Atlantyku. Zima z kolei trwa najdłużej na Pojezierzu Suwalskim, w regionie najbardziej oddalonym od morskich wpływów i najsilniej poddanym kontynentalizmowi klimatu.

Na wybrzeżu wszystkie pory roku zaczynają się później niż w głębi kraju, co ma bezpośredni związek z bliskością morza, spowalniającego zarówno ocieplanie się, jak i ochładzanie powietrza. W najwyższych partiach gór termiczne lato w ogóle nie występuje, a zima jest tam wyjątkowo długa i mroźna.

Sam okres wegetacyjny również różni się znacząco w zależności od miejsca. W nizinnej części kraju waha się od zaledwie 190 dni na Mazurach do ponad 220 dni na Dolnym Śląsku i w zachodniej części Polski. W górach skraca się do 100-150 dni.

To nie jest tylko ciekawostka szkolna

Ten podział ma realne znaczenie praktyczne, zwłaszcza dla rolnictwa i ogrodnictwa. Znajomość długości okresu wegetacyjnego w danym regionie pozwala lepiej dobrać rośliny uprawne i moment siewu, a rozróżnienie przedwiośnia od właściwej wiosny tłumaczy zjawisko dobrze znane każdemu ogrodnikowi: krótkotrwałe, ale dotkliwe ochłodzenia pojawiające się nawet w maju, gdy wydawałoby się, że zima już dawno minęła. To właśnie one, wywoływane napływem chłodnych mas powietrza arktycznego, są źródłem ludowego określenia „zimni ogrodnicy”.

Twardowski o sześciu porach roku

Ten sam, sześcioczęściowy podział roku, znany klimatologom, zainspirował też literaturę. Ksiądz Jan Twardowski poświęcił mu wiersz zatytułowany właśnie „Sześć pór roku”.

Jest w Polsce sześć pór roku
chyba więcej nie ma
przedwiośnie
wiosna
lato
dwie jesienie
jedna ze złotem ucieka
w drugiej kalosz przecieka
i zima