Natrafiliśmy ostatnio na naprawdę wartościową, oddolnie stworzoną mapę autorstwa internauty o imieniu Marek: zestawienie polskich miast, w których komunikacja miejska jest bezpłatna. Mapę możecie zobaczyć tutaj i samodzielnie sprawdzić, czy akurat wasza okolica już się na niej znalazła, albo czy niedługo powinna się pojawić.
Skąd w ogóle wzięła się darmowa komunikacja w Polsce
To zjawisko ma już w Polsce ponad dekadę historii. Pionierem były Żory na Śląsku, gdzie bezpłatna komunikacja miejska ruszyła 1 maja 2014 roku, jako pierwsze tego typu rozwiązanie w kraju, inspirowane podobnymi projektami z Belgii, Holandii i Francji. Miasto nie zrezygnowało z tego pomysłu do dziś, a jego nieoficjalnym mottem stało się hasło „Nie kombinuj. Jedź za darmo!”. Koszt utrzymania darmowej komunikacji w Żorach to dodatkowy milion złotych rocznie, czyli, jak szacowano na starcie programu, około pół procent całego budżetu miasta, w zamian za realne odciążenie domowych budżetów mieszkańców i mniejszy ruch samochodowy w centrum.
Od tamtej pory do grona miast z bezpłatnym transportem dołączyły kolejne ośrodki, w tym Chełm i Tomaszów Mazowiecki, a lista wciąż się wydłuża. W 2026 roku dołączyły do niej Starachowice oraz Skarżysko-Kamienna w województwie świętokrzyskim, gdzie od lipca autobusy jeżdżą bez biletów, według nowego, taktowego rozkładu jazdy, czyli z pojazdami kursującymi w równych, przewidywalnych odstępach czasu. W Skarżysku-Kamiennej po okresie pilotażowym, otwartym dla wszystkich pasażerów, darmowe przejazdy mają obowiązywać docelowo dla osób posiadających lokalną kartę mieszkańca, przyznawaną mieszkańcom rozliczającym podatek PIT w tym mieście, co przy okazji ma zachęcić do meldowania się i płacenia podatków lokalnie.
Różne miasta, różne modele
Warto podkreślić, że „darmowa komunikacja” w praktyce oznacza różne rozwiązania w zależności od miasta. Żory oferują pełną bezpłatność dla każdego pasażera, niezależnie od wieku czy miejsca zamieszkania. Inne miasta, jak Kalisz, ograniczają darmowe przejazdy do posiadaczy lokalnej karty mieszkańca. Jeszcze inne wprowadzają bezpłatny transport tylko dla wybranych grup: dzieci, uczniów, seniorów czy osób z niepełnosprawnościami, co formalnie trudno nazwać pełną bezpłatnością, tylko raczej rozbudowanym systemem ulg, sięgających nawet stu procent zniżki dla konkretnych kategorii pasażerów.
Czy to się w ogóle opłaca
Z danych przywoływanych przy okazji wprowadzania kolejnych programów wynika, że po zniesieniu opłat liczba pasażerów korzystających z komunikacji miejskiej rośnie średnio o około 25 procent. To dobra wiadomość dla miast walczących z korkami i zanieczyszczeniem powietrza, ale jednocześnie realne wyzwanie budżetowe, bo utracone wpływy z biletów trzeba skądś odzyskać. Eksperci od transportu publicznego zwracają uwagę, że to rozwiązanie sprawdza się przede wszystkim w mniejszych i średnich miastach, gdzie skala systemu i potencjalna utrata wpływów są łatwiejsze do udźwignięcia przez budżet, niż miałoby to miejsce w przypadku dużych aglomeracji z rozbudowaną siecią tramwajową i metrem.
Sprawdźcie mapę sami
Zamiast wymieniać tu wszystkie miasta z mapy Marka, zachęcamy do samodzielnego jej przejrzenia, zwłaszcza jeśli planujecie przeprowadzkę albo po prostu jesteście ciekawi, jak wygląda to zjawisko w waszej okolicy. To dobry przykład na to, jak wiele wartościowych, oddolnie tworzonych zasobów krąży w polskim internecie, czekając tylko, aż ktoś na nie trafi i się nimi podzieli. Dzięki za tę mapę, Marek, kimkolwiek jesteś!