4 min czytania

Skarbówka licytuje auta zabrane pijanym kierowcom i dłużnikom. Ceny startują od 375 zł

Najtańszy samochód wystawiony właśnie na sprzedaż przez urząd skarbowy kosztuje mniej niż niejeden rower. To rozbity Saab bez kół, za który wystarczy zaproponować 375 zł. Obok niego w tej samej bazie stoi Mercedes wart ponad 96 tysięcy złotych. Wszystko to pojazdy zajęte dłużnikom albo skonfiskowane po prawomocnych wyrokach, m.in. za jazdę po alkoholu, a znajdziecie je na jednym, ogólnopolskim portalu prowadzonym przez Krajową Administrację Skarbową.

Skąd biorą się te samochody

Portal eLicytacje KAS ruszył 1 lipca 2026 roku i zastąpił rozproszony dotąd system, w którym każda z 366 izb i urzędów skarbowych w Polsce publikowała swoje ogłoszenia osobno, głównie na stronach BIP. Podstawą prawną jest nowelizacja ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji, a portal działa na podstawie obwieszczenia Ministra Finansów i Gospodarki z czerwca 2026 roku. Pierwsze ogłoszenia pojawiły się 1 lipca, elektroniczne licytacje ruszyły 21 lipca, a od 31 lipca działa też opcja „kup teraz”, czyli sprzedaż z wolnej ręki bez czekania na termin aukcji.

Na sprzedaż trafiają ruchomości i nieruchomości zajęte w toku egzekucji administracyjnej, ale też przedmioty, wobec których sąd orzekł przepadek na rzecz Skarbu Państwa, a to obejmuje właśnie auta odebrane kierowcom prowadzącym pod wpływem alkoholu. Poza samochodami osobowymi w bazie znajdziecie ciężarówki, quady, motocykle, skutery, a nawet biżuterię czy sprzęt AGD.

Co akurat wisi na portalu

Rozpiętość cenowa robi wrażenie. Oprócz wspomnianego Saaba (do obejrzenia w Bielawie Górnej na Dolnym Śląsku, licytacja od 28 września do 5 października) w ofercie jest biały Renault Kangoo z 2011 roku z wgniecionym prawym bokiem i bez dowodu rejestracyjnego, wystawiony za 3250 zł w Łowiczu, z tym samym terminem licytacji. Nieco wyżej w cenniku stoją Dacia Duster z 2010 roku (start od ok. 7350 zł) oraz Jeep wyceniony na 19 350 zł, oba bez ważnych badań technicznych.

Najdroższą z aktualnych pozycji jest kompletny i sprawny Mercedes-Benz z 2014 roku, wyceniony na 96 525 zł, który można obejrzeć w Zabrzu, a licytacja potrwa od 9 do 16 października. Baza zmienia się na bieżąco, więc warto traktować te przykłady jako ilustrację skali, nie stały cennik.

Jak wziąć w tym udział

Zanim ktokolwiek złoży ofertę, musi założyć profil na portalu, logując się przez login.gov.pl (profil zaufany, e-dowód albo bankowość elektroniczna) i zaakceptować regulamin. Przeglądanie ogłoszeń i obserwowanie przebiegu licytacji nie wymaga żadnego konta, więc zerknąć może każdy. Dopiero przystąpienie do licytacji wiąże się z formalnościami: trzeba złożyć oświadczenia (m.in. o zakupie na własny rachunek i statusie majątkowym w małżeństwie), a przy części ofert wpłacić wadium najpóźniej dwa dni robocze przed startem aukcji. Z udziału wyłączone są m.in. osoby, których dotyczy dana sprzedaż, pracownicy prowadzącego ją urzędu i ich najbliższa rodzina.

Zasady licytowania

Pierwsza oferta musi odpowiadać przynajmniej cenie wywoławczej, a każde kolejne podbicie to aktualna cena powiększona o 1 procent ceny wywołania, zaokrąglona w górę do pełnych złotych. Jeśli ktoś przebije ofertę na kilka minut przed zamknięciem, licytacja automatycznie się wydłuża, maksymalnie do 72 godzin od pierwotnego terminu zakończenia. To rozwiązanie ma ograniczać zjawisko, które w tradycyjnych aukcjach bywało problemem: zmowy licytacyjne i przypadkowe „podbicia w ostatniej sekundzie”.

Na co uważać przed licytacją

Kupując auto z licytacji skarbowej, trzeba pogodzić się z tym, że nie obejmuje go żadna gwarancja ani rękojmia. To zwykle starsze pojazdy, często powypadkowe albo z ograniczeniami formalnymi, jak brak dowodu rejestracyjnego czy nieważne badania techniczne. Zanim ktoś złoży ofertę, warto dokładnie przejrzeć opis techniczny i dokumentację zdjęciową w ogłoszeniu, a jeśli to możliwe, obejrzeć auto osobiście w wyznaczonym terminie i miejscu.

Ciekawe, że taki portal w ogóle powstał: przez lata dostęp do tego typu ofert był rozproszony i praktycznie niewidoczny dla kogoś, kto nie wiedział, gdzie szukać. My w tuziemia.pl trzymamy się dokładnie tej samej zasady w innej branży: dane o działkach, cenach transakcyjnych czy planach zagospodarowania powinny być publiczne i darmowe, a nie ukryte za płatnym dostępem albo rozproszone po dziesiątkach stron.