Gdyby balkony nie musiały być na tej samej wysokości, mogłyby się przynajmniej ładnie zakładać na zakładkę, oszczędzając metraż. A tak stoją naprzeciwko siebie, sąsiad naprzeciwko sąsiada, wystarczy wyciągnąć rękę. Poza tym kiedyś jedna toaleta na piętro w kamienicy wystarczała, więc może to tylko kwestia przyzwyczajenia.
A teraz bez żartów, bo warto znać fakty, zanim ktoś znowu podpisze to zdjęcie jako nowe warszawskie czy krakowskie osiedle.
Skąd naprawdę jest to zdjęcie
To nie Polska, tylko Niemcy: dwa budynki mieszkalne przy Schlierbergstraße we Freiburgu im Breisgau. Zdjęcie krąży po polskim internecie od lat, regularnie wracając jako dowód na rzekomą polską patodeweloperkę, czasem podpisywane satyryczną nazwą osiedla w stylu „Słoneczne Tarasy”. Dziennikarze Konkret24 sprawdzili adres podany przez niemieckiego autora oryginalnego zdjęcia i potwierdzili w Google Earth, że pod wskazanym numerem na tej ulicy rzeczywiście stoi opisywana zabudowa, z charakterystycznym, ciasnym prześwitem między budynkami widocznym na zdjęciu.
Jest jednak istotna poprawka
Eksperci, do których zwrócili się dziennikarze, zwrócili uwagę na coś, co łatwo przeoczyć: to, co na pierwszy rzut oka wygląda jak prywatne balkony, może w rzeczywistości być galeriami komunikacyjnymi, czyli korytarzami prowadzącymi z klatki schodowej do drzwi poszczególnych mieszkań, a nie przestrzenią prywatną mieszkańców. To spora różnica: korytarz, którym idzie się do drzwi wejściowych, i balkon, na którym ktoś pije poranną kawę, to zupełnie inny problem urbanistyczny, nawet jeśli na zdjęciu wyglądają bardzo podobnie.
Prawdziwa polska patodeweloperka też ma swoje przykłady
Nie trzeba jednak szukać aż w Niemczech, żeby znaleźć kontrowersyjną bliskość zabudowy w Polsce. W 2023 roku głośno było o budynku przy ulicy Śródziemnomorskiej na warszawskich Stegnach, gdzie balkony nowego bloku znalazły się w odległości nieco ponad metra od ściany sąsiedniego szeregowca. Sprawa trafiła do polityki: ratusz twierdził, że odrzucił wniosek o pozwolenie na budowę, a zgodę wydał w 2018 roku wojewoda mazowiecki związany z PiS, co stało się punktem sporu między ministerstwem rozwoju a władzami Warszawy.
Morał jest prosty: prawdziwych przykładów zbyt ciasnej zabudowy w Polsce nie trzeba wymyślać ani importować z zagranicy, ale zanim ktoś oburzy się na konkretne zdjęcie, warto sprawdzić, co i gdzie faktycznie przedstawia.
Jeśli sami szukacie działki i chcecie mieć pewność, że w przyszłości nikt nie postawi Wam bloku pod samym oknem, sprawdźcie przy każdej ofercie na tuziemia.pl obowiązujący plan miejscowy albo plan ogólny: to właśnie tam znajdziecie realne linie zabudowy i minimalne odległości, a nie w internetowych memach.
