3 min czytania

„Słoneczne Tarasy” we Freiburgu, czyli jak polska myśl deweloperska podbija Niemcy

Gdyby balkony nie musiały być na tej samej wysokości, mogłyby się przynajmniej ładnie zakładać na zakładkę, oszczędzając metraż. A tak stoją naprzeciwko siebie, sąsiad naprzeciwko sąsiada, wystarczy wyciągnąć rękę. Poza tym kiedyś jedna toaleta na piętro w kamienicy wystarczała, więc może to tylko kwestia przyzwyczajenia.

A teraz bez żartów, bo warto znać fakty, zanim ktoś znowu podpisze to zdjęcie jako nowe warszawskie czy krakowskie osiedle.

Skąd naprawdę jest to zdjęcie

To nie Polska, tylko Niemcy: dwa budynki mieszkalne przy Schlierbergstraße we Freiburgu im Breisgau. Zdjęcie krąży po polskim internecie od lat, regularnie wracając jako dowód na rzekomą polską patodeweloperkę, czasem podpisywane satyryczną nazwą osiedla w stylu „Słoneczne Tarasy”. Dziennikarze Konkret24 sprawdzili adres podany przez niemieckiego autora oryginalnego zdjęcia i potwierdzili w Google Earth, że pod wskazanym numerem na tej ulicy rzeczywiście stoi opisywana zabudowa, z charakterystycznym, ciasnym prześwitem między budynkami widocznym na zdjęciu.

Jest jednak istotna poprawka

Eksperci, do których zwrócili się dziennikarze, zwrócili uwagę na coś, co łatwo przeoczyć: to, co na pierwszy rzut oka wygląda jak prywatne balkony, może w rzeczywistości być galeriami komunikacyjnymi, czyli korytarzami prowadzącymi z klatki schodowej do drzwi poszczególnych mieszkań, a nie przestrzenią prywatną mieszkańców. To spora różnica: korytarz, którym idzie się do drzwi wejściowych, i balkon, na którym ktoś pije poranną kawę, to zupełnie inny problem urbanistyczny, nawet jeśli na zdjęciu wyglądają bardzo podobnie.

Prawdziwa polska patodeweloperka też ma swoje przykłady

Nie trzeba jednak szukać aż w Niemczech, żeby znaleźć kontrowersyjną bliskość zabudowy w Polsce. W 2023 roku głośno było o budynku przy ulicy Śródziemnomorskiej na warszawskich Stegnach, gdzie balkony nowego bloku znalazły się w odległości nieco ponad metra od ściany sąsiedniego szeregowca. Sprawa trafiła do polityki: ratusz twierdził, że odrzucił wniosek o pozwolenie na budowę, a zgodę wydał w 2018 roku wojewoda mazowiecki związany z PiS, co stało się punktem sporu między ministerstwem rozwoju a władzami Warszawy.

Morał jest prosty: prawdziwych przykładów zbyt ciasnej zabudowy w Polsce nie trzeba wymyślać ani importować z zagranicy, ale zanim ktoś oburzy się na konkretne zdjęcie, warto sprawdzić, co i gdzie faktycznie przedstawia.

Jeśli sami szukacie działki i chcecie mieć pewność, że w przyszłości nikt nie postawi Wam bloku pod samym oknem, sprawdźcie przy każdej ofercie na tuziemia.pl obowiązujący plan miejscowy albo plan ogólny: to właśnie tam znajdziecie realne linie zabudowy i minimalne odległości, a nie w internetowych memach.