Rzecznik Praw Obywatelskich napisał do Ministerstwa Infrastruktury z konkretnym zarzutem: państwo potrafi błyskawicznie przejąć czyjąś działkę pod budowę drogi, ale samo ustalenie i wypłata należnego za nią odszkodowania potrafi ciągnąć się miesiącami, a nierzadko latami. Problem dotyczy przede wszystkim tak zwanej specustawy drogowej, czyli przepisów, na podstawie których pod inwestycje drogowe przejmowana jest większość gruntów w Polsce.
Jak to działa w praktyce
Mechanizm specustawy polega na rozdzieleniu dwóch decyzji: tej o samej realizacji inwestycji drogowej (tzw. ZRID) oraz osobnej, ustalającej wysokość odszkodowania. Własność nieruchomości przechodzi na Skarb Państwa albo samorząd z mocy prawa już w momencie, gdy decyzja ZRID staje się ostateczna, a jeśli nadano jej rygor natychmiastowej wykonalności, co w praktyce zdarza się bardzo często, właściciel może zostać zobowiązany do opuszczenia nieruchomości niemal od razu. Formalnie decyzja o odszkodowaniu powinna zapaść w ciągu 30 dni od uprawomocnienia ZRID, a przy rygorze natychmiastowej wykonalności w ciągu 60 dni. Przewidziano też możliwość wypłaty zaliczki w wysokości 70 procent szacowanego odszkodowania, ale trzeba o nią osobno wystąpić, a i tak pełna kwota bywa wypłacana dopiero po wielu miesiącach.
Dodatkowym kłopotem dla wywłaszczanych jest to, że jeśli uznają operat szacunkowy przygotowany na zlecenie urzędu za zaniżony, sami muszą na własny koszt zamawiać kontroperaty u niezależnych rzeczoznawców. Przy szczególnie przewlekłych sprawach takie wyceny trzeba czasem robić od nowa, bo w międzyczasie ceny nieruchomości zdążą się wyraźnie zmienić.
To nie jest nowy problem
RPO przypomina, że nieprawidłowości w tym systemie wskazywała już ponad dekadę temu Najwyższa Izba Kontroli, a Polska przegrywała w tej sprawie postępowania przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka dotyczące przewlekłości wypłat odszkodowań. Rzecznik Marcin Wiącek ocenia wprost, że przewlekłe ustalanie wysokości odszkodowania narusza prawo do jego otrzymania bez nieuzasadnionej zwłoki, i dodaje, że po tylu latach funkcjonowania specustawy trudno dalej tłumaczyć taką praktykę koniecznością szybkiego nadrabiania infrastrukturalnych zaległości.
Ministerstwo Infrastruktury broni się argumentem, że celem specustawy było uproszczenie i przyspieszenie budowy dróg, a inwestycje drogowe z natury obejmują naraz setki nieruchomości należących do wielu właścicieli, co przy rozdrobnionej strukturze gruntów w Polsce wymagało rozdzielenia decyzji o realizacji inwestycji od decyzji o odszkodowaniu.
Rząd sam przyznaje, że coś tu nie gra
Najciekawszy element całej sprawy to argument, którego RPO użył przeciwko samemu rządowi: w uzasadnieniu zeszłorocznej nowelizacji przepisów dotyczących Centralnego Portu Komunikacyjnego, resort wprost przyznał, że obecne regulacje mogą prowadzić do sytuacji, w której wywłaszczony nie dostanie nawet zaliczki, zanim będzie musiał opuścić swoją nieruchomość. Skoro rząd dostrzega ten problem na tyle, żeby poprawić przepisy dla CPK, RPO pyta, dlaczego identyczne rozwiązania nie obejmują znacznie większej grupy obywateli wywłaszczanych pod zwykłe drogi i inne inwestycje publiczne.
Co może się zmienić
Resort infrastruktury zapowiada, że rozważa podniesienie zaliczki z 70 do 85 procent wartości odszkodowania oraz rozszerzenie prawa do niej także na przypadki, w których decyzji ZRID nie nadano rygoru natychmiastowej wykonalności. Analizowany jest też pomysł, żeby postępowanie odszkodowawcze wszczynało się automatycznie razem z uprawomocnieniem decyzji o realizacji inwestycji, a nie dopiero na wniosek zainteresowanego.
Osobny wątek: CPK kończy skup gruntów pod lotnisko
Przy okazji warto odnotować, że spółka Centralny Port Komunikacyjny ogłosiła zakończenie skupu gruntów w ramach Programu Dobrowolnych Nabyć na terenie przyszłego lotniska w ramach programu „Port Polska”. Do końca grudnia 2025 roku spółka kupiła 2526 działek o łącznej powierzchni ponad 2508 hektarów oraz 235 z 310 budynków mieszkalnych stojących na terenie planowanej inwestycji. Proces wywłaszczeń dla pierwszego etapu ma się zakończyć w 2026 roku, a kolejne działania obejmą już inne obszary, między innymi pod linię kolei dużych prędkości Warszawa-Łódź.
Skali wywłaszczeń pod inwestycje drogowe w całej Polsce nikt tak naprawdę nie zna: GDDKiA, wojewodowie i samorządy publikują tylko fragmentaryczne dane, zwykle dla pojedynczych inwestycji czy odcinków. Wiadomo natomiast, że w 2025 roku oddano do użytku ponad 390 kilometrów nowych dróg, a na 2026 rok planowane jest kolejne 290,8 kilometra.
Dla kogoś, kto kupuje działkę, ten temat to dobry powód, żeby przed zakupem sprawdzić, czy nieruchomość nie leży w rezerwie terenowej pod planowaną drogę czy inną inwestycję publiczną, a nie dopiero po fakcie odkrywać, że grunt lada moment może zmienić właściciela z mocy prawa.