4 min czytania

Ponad 300 mieszkań na skraju pól w Janczewicach. Skąd porównanie do „chowu klatkowego” i dlaczego ta etykieta też jest problemem

Cztery kilometry od warszawskiego Ursynowa, we wsi Janczewice w gminie Lesznowola, stanęło ponad 300 mieszkań tańszych niż niejedna kawalerka w stolicy. Gazeta Wyborcza opisała je pod tytułem, który sam w sobie wywołał dyskusję: „chów klatkowy pod Warszawą”. Temat szybko wyszedł poza sam artykuł, bo w sieci pojawiły się głosy rozkładające tę krytykę na dwa osobne wątki: realne problemy urbanistyczne osiedla i to, czy porównywanie mieszkańców do zwierząt hodowlanych jest w ogóle w porządku.

Co dokładnie powstało w Janczewicach

Inwestycja nosi nazwę Osiedle Młodych i buduje ją deweloper Novisa Development przy ulicy Jedności w Janczewicach, tuż przy granicy z Magdalenką. Zgodnie z ofertami dostępnymi na portalach nieruchomości mieszkania mają 55-61 m², trzy pokoje i kosztują od około 479 do 579 tysięcy złotych, czyli mniej niż niejedna kawalerka w granicach Warszawy. Reklamowane są wprost jako rozsądna alternatywa dla drożejących mieszkań w stolicy. Według relacji Wyborczej, którą przywołują też lokalne serwisy, na skraju pól wyrosło już ponad 300 lokali, bez szkoły i bez publicznego przedszkola w pobliżu, za to z setkami samochodów.

Skąd porównanie do klatek

Dyskusja, która wywiązała się wokół artykułu, skupiła się na konkretach dotyczących samej zabudowy. Zwracano uwagę, że przy takiej gęstości większość mieszkańców ma po trzech sąsiadów przez ścianę, czyli tak jak w zwykłym bloku, tyle że bez typowych dla bloku udogodnień: część mieszkań na piętrze nie ma ani ogródka, ani windy. Do tego dochodzi lista braków w otoczeniu: kilometr do najbliższego sklepu, najczęściej Żabki, zapach dochodzący z sąsiadującego pola kapusty, brak parku, siłowni plenerowej, apteki czy garażu podziemnego, a szkoła i przedszkole podobno są dopiero kilka kilometrów dalej. To właśnie ten kontrast, gęsta zabudowa mieszkaniowa bez towarzyszącej jej infrastruktury, skłonił autorów do użycia metafory chowu klatkowego, czyli sposobu hodowli, w którym maksymalizuje się liczbę zwierząt na małej powierzchni kosztem ich warunków.

Dlaczego samo słowo „kurnik” też jest problemem

W dyskusji pojawił się jednak ważny kontrargument: krytyka urbanistyczna jest jak najbardziej zasadna, ale nazywanie osiedla, na którym mieszkają ludzie, kurnikiem albo chowem klatkowym, samo w sobie jest szkodliwe. Tego typu porównania odczłowieczają mieszkańców, którzy zwykle nie wybierali takiego miejsca z entuzjazmu, tylko z konieczności, bo to było jedyne mieszkanie, na które było ich stać. Krytyka złego planowania przestrzennego i krytyka ludzi, którzy w efekcie tego planowania muszą tam mieszkać, to dwie różne rzeczy, i łatwo je pomylić, gdy metafora jest tak mocna. Ten sam mechanizm widać zresztą w wielu dyskusjach o patodeweloperce: nośny język dobrze się klika, ale często kosztem właśnie tych, których miał bronić.

Symbol większego problemu

Janczewice nie są w tej dyskusji odosobnionym przypadkiem, tylko kolejnym przykładem wzorca powtarzającego się na przedmieściach dużych miast w XXI wieku: gminy bez wystarczająco rozbudowanej infrastruktury oświatowej i handlowej pozwalają na intensywną zabudowę mieszkaniową, bo to najszybszy sposób na zwiększenie liczby mieszkańców i wpływów z podatków, a inwestycje w szkoły, przedszkola czy komunikację nie nadążają za tempem budowy bloków. Efekt widać dopiero po latach, gdy kolejne roczniki dzieci z takich osiedli muszą dojeżdżać do przepełnionych placówek kilka kilometrów dalej, a mieszkańcy bez samochodu mają utrudniony dostęp nawet do podstawowych usług.

Na co patrzeć, żeby nie kupić kota w worku

Ta historia to dobry punkt wyjścia do praktycznej rady: cena za metr i sama bryła budynku to za mało, żeby ocenić, czy dane miejsce nadaje się do życia. Zanim ktoś zdecyduje się na zakup mieszkania czy działki na przedmieściach, warto sprawdzić plan miejscowy pod kątem planowanej infrastruktury społecznej w okolicy, rzeczywistą odległość do szkoły i sklepu, a nie tylko tę deklarowaną w materiałach reklamowych, oraz to, czy w pobliżu są już jakiekolwiek tereny zielone czy usługi, czy dopiero mają kiedyś powstać. Przy działkach takie dane, plan miejscowy lub plan ogólny, sąsiedztwo i przeznaczenie okolicznych terenów, znajdziecie od razu przy każdej ofercie na tuziemia.pl.