4 min czytania

Mapa, która pokazuje, dlaczego jedne kraje karmią świat, a inne muszą sprowadzać żywność

Departament Rolnictwa Stanów Zjednoczonych, a dokładnie jego Wydział Badań Gleb, przygotował mapę pokazującą coś, co na co dzień umyka nam z pola widzenia: jakość gleby jako czynnik decydujący o potencjale rolniczym całych regionów, a nie tylko pojedynczych gospodarstw. Mapa dzieli Europę na trzy strefy: niskiej, średniej i wysokiej przydatności rolniczej, i warto się jej przyjrzeć uważnie, bo różnice bywają zaskakująco duże, nawet między sąsiadującymi krajami.

Zielony pas przez środek kontynentu

Najbardziej urodzajne gleby, oznaczone na mapie kolorem zielonym, układają się w wyraźny, nieregularny pas ciągnący się przez środkową część Europy. Obejmuje on między innymi Nizinę Panońską na Węgrzech, Nizinę Wołoską w Rumunii, część francuskiego Basenu Paryskiego, Nizinę Padańską we Włoszech, południową Danię, spore fragmenty Polski centralnej i południowej, a przede wszystkim ogromne, niemal jednolicie zielone terytorium Ukrainy.

To nieprzypadkowe zestawienie. Wszystkie te regiony łączy obecność żyznych gleb, w dużej mierze rozwiniętych na lessach, czyli osadach pyłowych naniesionych przez wiatr jeszcze w epoce lodowcowej, dających początek jednym z najbardziej urodzajnych gleb świata. Najlepszym przykładem jest ukraiński czarnoziem: Ukraina zajmuje mniej niż pół procent całkowitej powierzchni lądowej Ziemi, a mimo to skupia od 6 do 8 procent światowych zasobów czarnoziemów, w zależności od przyjętej metodologii liczenia niektóre szacunki mówią nawet o kilkunastu procentach. Zawartość próchnicy w tych glebach sięga momentami 10 procent, co czyni je jednymi z najbardziej urodzajnych na całym globie, obok podobnych formacji glebowych w środkowej Eurazji oraz na wielkich równinach Ameryki Północnej.

Czerwone obszary: nie zawsze z tego samego powodu

Kolor czerwony, oznaczający niską przydatność rolniczą, dominuje na mapie w kilku zupełnie różnych kontekstach geograficznych, i warto je od siebie odróżnić. W Skandynawii i na dużych obszarach europejskiej części Rosji chodzi przede wszystkim o cienkie, ubogie gleby polodowcowe oraz krótki sezon wegetacyjny, pogłębiony przez zmarzlinę na dalekiej północy. W górach, od Alp przez Pireneje po Karpaty, niska przydatność wynika po prostu z rzeźby terenu: stromych zboczy, cienkiej warstwy gleby i skalistego podłoża, gdzie trudno prowadzić intensywne rolnictwo niezależnie od klimatu. W części Hiszpanii, Portugalii oraz w głębi Turcji dochodzi z kolei czynnik klimatyczny, czyli deficyt wody i długie, suche okresy, ograniczające produktywność nawet stosunkowo żyznych z natury gleb.

Widać to dobrze na przykładzie samej Turcji, gdzie obszary czerwone i żółte przeważają nad zielonymi, szczególnie w centralnej, wyżynnej części kraju, kontrastując z dużo korzystniejszymi warunkami panującymi w pasie od Ukrainy po Węgry.

Dlaczego to więcej niż ciekawostka kartograficzna

Jakość gleby przekłada się bezpośrednio na to, ile żywności dany kraj jest w stanie wyprodukować bez sięgania po drogie, energochłonne nawożenie sztuczne czy nawadnianie. Ukraina, mimo stosunkowo słabo rozwiniętego technologicznie rolnictwa, od dekad plasuje się w światowej czołówce eksporterów pszenicy, kukurydzy i oleju słonecznikowego, właśnie dzięki naturalnej przewadze, jaką dają jej czarnoziemy. To surowy kontrast na przykład wobec Polski, gdzie w strukturze gleb dominują znacznie słabsze klasy bonitacyjne, co nie przeszkadza w rolnictwie, ale wymusza inny model produkcji, oparty bardziej na hodowli i uprawach mniej wymagających glebowo, jak buraki cukrowe, niż na masowej produkcji zbóż konkurencyjnej cenowo z ukraińską.

Jeden temat wymaga tu wyraźnego zastrzeżenia

Przy okazji tej mapy w internecie krąży też interpretacja sugerująca, że wyjątkowa żyzność ukraińskich gleb „tłumaczy” rosyjską agresję na Ukrainę. Warto to stanowczo oddzielić: bogactwo naturalne danego terytorium bywa jednym z wielu czynników analizowanych przez ekspertów przy próbie zrozumienia gospodarczego wymiaru konfliktów zbrojnych, ale nigdy nie jest usprawiedliwieniem dla łamania prawa międzynarodowego, suwerenności innego państwa czy zbrojnej napaści. Rosyjska inwazja na Ukrainę pozostaje jednoznacznie potępionym przez zdecydowaną większość społeczności międzynarodowej aktem agresji, niezależnie od tego, jak urodzajna jest gleba na terenach, których dotyczy. Warto o tym pamiętać, patrząc na tę akurat mapę: pokazuje ona potencjał rolniczy ziemi, a nie jakiekolwiek uzasadnienie dla decyzji o tym, kto ma prawo tę ziemię kontrolować siłą.

Co z tego wynika

Mapa gleb to w gruncie rzeczy mapa naturalnych przewag i ograniczeń, z jakimi poszczególne kraje Europy funkcjonują od tysięcy lat, długo zanim ktokolwiek wymyślił nawozy sztuczne czy nowoczesne systemy nawadniania. Zrozumienie tych różnic pomaga lepiej rozumieć strukturę europejskiego rolnictwa, kierunki handlu żywnością i to, dlaczego niektóre regiony kontynentu od wieków były spichlerzami, podczas gdy inne musiały zawsze radzić sobie z gorszymi warunkami naturalnymi, kompensując je innymi gałęziami gospodarki.