5 min czytania

Co piąty kurczak w UE pochodzi z Polski, a wieś płaci za to smrodem, ciężarówkami i niepewnością o wartość domu

Polska jest największym producentem mięsa drobiowego w Unii Europejskiej. Według branży co piąty kurczak jedzony w UE pochodzi z naszych kurników. Za tym sukcesem stoją tysiące hal, ciężarówek i milionów kur, a dla wielu mieszkańców wsi oznacza on zapach, ruch i niepewność co do wartości domu. Dokument stacji ARTE „Wieś miliona kurczaków”, opublikowany 26 września 2026 roku w polskiej wersji językowej, pokazuje tę dwoistość na przykładzie Kodnia. Sprawdzamy liczby i przyglądamy się temu, co wiadomo o skutkach dla życia na wsi.

Liczby: skala polskiego drobiarstwa

Według danych Krajowej Rady Drobiarstwa, cytowanych przez Top Agrar i portal xyz.pl:

  • Produkcja: ok. 3,5 mln ton mięsa drobiowego rocznie (2025). Kolejne kraje UE, czyli Francja, Hiszpania i Niemcy, produkują po ok. 1,6-1,7 mln ton.
  • Udział w UE: ok. 20 procent unijnej produkcji, czyli mniej więcej co piąty kurczak.
  • Eksport: ok. 2,1 mln ton wartych ok. 6,6 mld euro. Ok. 60 procent eksportu trafia do UE, głównie do Niemiec, Francji i Holandii.
  • Struktura: brojlery to ok. 90 procent wolumenu.
  • Spożycie w kraju: 27-28 kg drobiu na osobę rocznie, jedno z najwyższych w Europie.

Warto doprecyzować jedno hasło, które często się powtarza. „Trzecie miejsce na świecie” dotyczy eksportu, a nie produkcji. Polska jest trzecim eksporterem drobiu na świecie, za Brazylią i Stanami Zjednoczonymi. W produkcji ogółem na świecie plasują się przed nami znacznie więksi producenci.

Kodeń: ferma na milion kur

Bohaterką filmu ARTE jest Barbara Bil z Kodnia, która sprzeciwia się fermie tuczącej około miliona kur. Skarży się na uciążliwy zapach i obawia się utraty dotychczasowego stylu życia. Branża w tym samym dokumencie przekonuje, że rozwój ferm tworzy miejsca pracy i napędza gospodarkę. Film trwa 30 minut i jest dostępny na kanale ARTE.tv Dokumenty. Znamy go tylko z opisu, więc nie cytujemy jego ustaleń szczegółowo.

Jak wygląda życie obok fermy

Relacje z innych miejscowości pokazują podobny zestaw uciążliwości.

W gminie Wisznice w powiecie bialskim mieszkaniec mieszkający ok. 1 km od fermy opisywał dla Radia Lublin hałas, zapach i ciężki ruch ciężarówek wożących paszę, słomę i kury. Zapach zależy od kierunku wiatru i pogody, a w upały, jak mówi, „cała wieś śmierdzi”. Według tej relacji w powiecie może wkrótce powstać ponad 100 nowych kurników.

W Brzegach w gminie Sobków (Świętokrzyskie) planowana ferma ma mieć dwanaście hal i do 8 tys. ton obornika rocznie. Mieszkańcy obawiają się zapachu, zagrożeń dla środowiska i szkód dla turystyki. Relacja Radia Kielce z maja 2025 pokazuje też coś, co się często powtarza: pozwolenie na budowę wydano w 2016 roku i było kilka razy przekazywane nowym inwestorom, a konsultacje ograniczyły się do obwieszczeń na tablicach, które, jak mówi wójt, nie dotarły do mieszkańców.

Co z wartością nieruchomości

Tu trzeba być ostrożnym. Prawniczka cytowana przez Radio Lublin twierdzi, że fermy mogą obniżać ceny nieruchomości, pogarszać jakość życia i wpływać na zdrowie. Greenpeace wymienia obniżenie wartości sąsiednich nieruchomości wśród ryzyk, ale nie podaje danych o cenach. Nie znaleźliśmy w Polsce udokumentowanych badań, które mierzyłyby spadek cen w zależności od odległości od fermy. Najbardziej konkretne dane pochodzą z zagranicy. Badanie z USA dotyczące chlewni wykazało spadek cen domów w promieniu ok. 2 km o 23-32 procent. Nie wolno przenosić go wprost na polskie warunki, ale pokazuje mechanizm: wpływ zależy od odległości i kierunku wiatru.

Mechanizm da się opisać bez liczb. Kupujący, który dowie się o fermie w sąsiedztwie, żąda rabatu albo rezygnuje. Wieś, w której pojawia się kilka dużych ferm, zmienia charakter, co zniechęca osoby szukające spokoju, a także gospodarstwa agroturystyczne.

Skala sporu

Liczby o protestach różnią się w zależności od źródła. Greenpeace, powołując się na raport koalicji Stop Fermom, pisał o ponad 840 protestach przeciwko fermom w latach 2009-2019. Wspomniana prawniczka mówi o około 3 tysiącach protestów w ostatnim czasie. Nie wiemy, jak je zliczono, więc podajemy obie wartości jako deklaracje.

W 2021 roku według Greenpeace w Polsce było ponad 1600 dużych ferm świń i drobiu (powyżej 52 500 kur lub 1500 świń), a liczba największych miała podwoić się w ciągu pięciu lat. Ministerstwo Klimatu i Środowiska przygotowywało wtedy projekt ustawy odorowej z minimalną odległością 500 metrów między dużą fermą a innymi budynkami. Nie ustaliliśmy, w jakim kształcie przepisy ostatecznie obowiązują, więc nie przedstawiamy tego jako obecnego prawa.

Co mogą zrobić mieszkańcy

Zdaniem prawniczki z Radia Lublin możliwości prawne są ograniczone, bo inwestorzy dysponują większymi środkami niż małe gminy. Mieszkańcy mogą kwestionować decyzje na różnych etapach, zwłaszcza w postępowaniu środowiskowym, i zgłaszać sprawy do zespołu ochrony środowiska Rzecznika Praw Obywatelskich. Kluczowy jest czas: uwagi składa się w terminie podanym w obwieszczeniu. Według branży (Polskie Stowarzyszenie Producentów Drobiu) polskie drobiarstwo należy do najnowocześniejszych w UE i jest przyjazne środowisku, co jest drugim głosem w tej debacie.

Najłatwiej przeoczyć obwieszczenie. Dlatego uruchomiliśmy konsultacje.tuziemia.pl, czyli portal, który zbiera postępowania środowiskowe z całej Polski, w tym planowane fermy, i pozwala wyszukać je po województwie lub gminie. Zanim kupisz działkę lub dom na wsi, sprawdź, co jest planowane w okolicy.