8 min czytania

Gdzie w Polsce rodzą się dzieci? Mapa przyrostu naturalnego w gminach 2025

W 2025 roku w Polsce urodziło się około 238 tysięcy dzieci, a zmarło około 406 tysięcy osób. Przyrost naturalny wyniósł −4,5 na 1000 mieszkańców, a liczba ludności spadła o 157 tysięcy, do 37,33 mln. Taka średnia mówi jednak niewiele o tym, jak naprawdę wygląda kraj. Mapa przyrostu naturalnego według gmin, opracowana na podstawie Banku Danych Lokalnych GUS, pokazuje rozstęp od −34,3 w Ogrodzieńcu do +8,3 w wielkopolskiej gminie Dominowo. Przyglądamy się liczbom krajowym, rozkładowi na mapie i temu, dlaczego demografia tak mocno wiąże się z rynkiem ziemi.

Polska w liczbach: trzynasty rok z rzędu poniżej zera

Dane GUS za 2025 rok (opublikowane pod koniec stycznia 2026 roku) układają się w obraz pogłębiającego się spadku.

Wskaźnik20242025
Liczba ludności na koniec rokuok. 37,49 mlnok. 37,33 mln
Spadek liczby ludności w ciągu rokuok. 147 tys.ok. 157 tys.
Urodzeniaok. 252 tys.ok. 238 tys.
Zgonyok. 409 tys.ok. 406 tys.
Przyrost naturalny na 1000 ludności−4,2−4,5
Współczynnik dzietności1,101,07

Kilka faktów wartych podkreślenia:

  • Liczba ludności Polski spada od 2012 roku, a przyrost naturalny jest ujemny od 2013 roku.
  • Liczba urodzeń w ciągu 12 miesięcy do listopada 2025 roku po raz pierwszy spadła poniżej 240 tysięcy.
  • Mediana wieku Polaków wynosi około 44 lat, a osoby w wieku poprodukcyjnym stanowią już 24,2 procent ludności (w 2024 roku 23,8 procent).
  • W 2025 roku zawarto około 133 tysięcy małżeństw, mniej niż rok wcześniej, a rozwodów było około 61 tysięcy, więcej niż rok wcześniej.

Współczynnik dzietności 1,07 oznacza, że na jedną kobietę przypada średnio nieco ponad jedno dziecko, podczas gdy do prostej zastępowalności pokoleń potrzeba około 2,1.

Mapa: dwa bieguny i bardzo nierówny rozkład

Mapa gmin pokazuje przyrost naturalny w sześciu klasach, od najciemniejszej (−34,3 do −15,0) do jasnozielonej (5,1 do 8,3). Wyraźnie widać kilka prawidłowości.

1. Asymetria skali. Najniższy wynik wynosi −34,3 (Ogrodzieniec w województwie śląskim), a najwyższy +8,3 (Dominowo w Wielkopolsce). Strona ujemna jest więc kilkakrotnie dłuższa niż dodatnia. Kolory fioletowe, czyli gminy z ujemnym przyrostem, dominują na niemal całej powierzchni kraju. Zieleń (dodatni przyrost) tworzy niewielkie wyspy.

2. Zieleń skupia się wokół dużych miast. Jasne plamy widać wokół Gdańska i na Kaszubach, Poznania, Krakowa i Podhala, Wrocławia i Warszawy. To nie przypadek: analiza GUS za 2024 rok mówi, że przyrost ludności koncentruje się wokół aglomeracji Warszawy, Trójmiasta, Poznania, Krakowa, Bydgoszczy i Torunia oraz Wrocławia, a w mniejszym stopniu wokół Szczecina, Olsztyna, Białegostoku, Lublina, Rzeszowa, Łodzi i Zielonej Góry.

3. Najciemniejsze plamy są na wschodzie. Najgłębsze fiolety to pas przy wschodniej granicy, w rejonie Podlasia, oraz rozproszone gminy w Lubelskiem, na Podkarpaciu i w Świętokrzyskiem. W 2024 roku, według GUS, największy ubytek naturalny miały województwa świętokrzyskie (−6,7) i łódzkie (−6,5), a najmniejszy małopolskie (−1,8) i pomorskie (−2,5).

4. Prawie wszędzie jest ujemnie. W 2024 roku wszystkie województwa miały ujemny przyrost naturalny, a dodatni wskaźnik odnotowano tylko w 10 powiatach, z najwyższym wynikiem w kartuskim (+3,1). Miasta radziły sobie przy tym gorzej niż wieś: −4,8 wobec −3,3 na 1000 mieszkańców.

Dlaczego przyrost naturalny to nie to samo co dzietność

Przyrost naturalny to różnica między urodzeniami a zgonami. Wskaźnik zależy więc od dwóch rzeczy: tego, ile dzieci się rodzi, i tego, ile osób umiera, a to z kolei zależy od struktury wieku mieszkańców.

Gmina z dużym udziałem seniorów ma wysoką liczbę zgonów nawet przy przeciętnej dzietności. Gmina, do której przeprowadzają się młode rodziny, ma dużo urodzeń, choć kobiety nie rodzą tam więcej dzieci niż gdzie indziej. Dlatego dodatni przyrost naturalny na mapie to w dużej mierze mapa napływu młodych ludzi, a nie miejsc o szczególnie wysokiej dzietności. Potwierdza to poziom krajowy: w 2024 roku dzietność była wyższa na wsi (1,149) niż w miastach (1,069), ale różnica jest niewielka w porównaniu z różnicami w przyroście między gminami.

W gminach, w których dominuje napływ młodych, wiek średni jest wyraźnie niższy niż w kraju. W Dominowie wynosi on według danych GUS za 2024 rok 37,6 roku, przy średniej w Polsce 42,7. W gminie odnotowano też dodatnie saldo migracji wewnętrznych (+35 osób w 2024 roku). W Ogrodzieńcu średni wiek to 45,4 roku, w 2024 roku zarejestrowano tam 25 urodzeń i 262 zgony, przy 8 772 mieszkańcach.

Uwaga na małe liczby: dlaczego rekordy są w małych gminach

Rekordowe wartości, zarówno ujemne, jak i dodatnie, zawsze pojawiają się w gminach, które mają kilka tysięcy mieszkańców. Wskaźnik na 1000 ludności jest tam bardzo wrażliwy na pojedyncze zdarzenia.

Dominowo jest dobrym przykładem. Według GUS w 2024 roku gmina miała 3 464 mieszkańców, 24 urodzenia i 28 zgonów, czyli przyrost naturalny −4 osoby, a w 2025 roku mapa pokazuje +8,3 na 1000, co oznacza około 29 osób nadwyżki urodzeń nad zgonami. Różnica jednego roku to zaledwie kilkadziesiąt osób. Z tego powodu pojedynczy rok w małej gminie niewiele mówi o trendzie, a ranking gmin warto czytać przez kilka lat, nie jako jednorazowy wynik.

Podobnie jest na końcu skali. Ogrodzieniec, który w 2025 roku ma na mapie −34,3, w opisanym przez KB.pl zestawieniu z początku 2026 roku pojawia się z wartością −48, jako najniższy w kraju. Okresu tego zestawienia źródło nie podaje, więc nie porównujemy obu liczb wprost, ale oba materiały wskazują tę samą gminę jako skrajną. Nie wiemy, jakie lokalne czynniki za tym stoją, i w tekście nie próbujemy tego zgadywać.

Suburbanizacja: kto się rodzi tam, gdzie się przeprowadzamy

Zagadkę zieleni wokół miast wyjaśnia ruch ludności. W 2024 roku około 430 tysięcy osób zmieniło w Polsce stałe miejsce zamieszkania, a obszary wiejskie zyskały na tym netto około 42,4 tys. mieszkańców. Tylko pięć województw zyskało ludność dzięki migracjom wewnętrznym: mazowieckie, pomorskie, małopolskie, dolnośląskie i wielkopolskie. GUS ocenia, że przyrost koncentruje się na obszarach wokół dużych aglomeracji, które administracyjnie pozostają wiejskie, choć stają się coraz bardziej zurbanizowane.

Profesor Piotr Szukalski z Rządowej Rady Ludnościowej mówił w 2022 roku, że około 70 procent polskich gmin traciło wtedy ludność, mimo że łączna liczba ludności kraju od 30 lat była prawie niezmienna. Ludzie, zwłaszcza w wieku 30-40 lat, masowo przenosili się z miast na tereny podmiejskie. Według zestawienia KB.pl w latach 2011-2021 spośród 2 477 gmin liczbę mieszkańców zmniejszyło 1 776, a w 397 spadek przekroczył 10 procent. Najsilniej tracą podlaskie, południowe Lubelskie, wschodnia część Pomorza Zachodniego i południowe tereny górskie.

Tu pojawia się wątek planistyczny. Eksperci cytowani w relacji z Kongresu Demograficznego wskazywali, że przeprowadzki na przedmieścia często nie uwzględniają całych kosztów, a gminy nie planują dla nowych mieszkańców usług, takich jak przedszkola i szkoły. Konkurują też między sobą o mieszkańców, zamiast współpracować, a narzędzia planowania przestrzennego nie nadążają za suburbanizacją.

Co to znaczy dla rynku działek

Demografia to jeden z najważniejszych, a zarazem najrzadziej sprawdzanych czynników przy kupnie ziemi. Działka to inwestycja na wiele lat, a jej wartość zależy od tego, ilu chętnych będzie na nią za kilkanaście lat.

Gminy z dodatnim przyrostem i napływem ludzi to zwykle gminy podmiejskie, w których rośnie presja na zabudowę. Tu działki budowlane są droższe, ale też łatwiej je odsprzedać. Rosną tam potrzeby szkół, dróg i sieci, a plany miejscowe zmieniają się częściej, więc warto śledzić, co jest planowane w sąsiedztwie.

Gminy z silnie ujemnym przyrostem to często gminy o starzejącej się ludności, gdzie działki bywają tańsze, a ryzyko, że nie znajdzie się kupca, większe. Ujemny przyrost naturalny nie zawsze oznacza spadek liczby ludności (liczą się też migracje), ale jest sygnałem, który warto sprawdzić. Nie mamy danych, które pozwalałyby na prostą regułę: „ujemny przyrost to niższa cena”, więc nie formułujemy jej w tym tekście.

Małe liczby wymagają ostrożności. Jednoroczny wynik gminy z kilkoma tysiącami mieszkańców nie rozstrzyga o jej przyszłości. Lepiej porównać kilka lat, strukturę wieku i saldo migracji.

Właśnie z tego powodu w tuziemia.pl dane o działkach są podane razem z kontekstem lokalizacji. Serwis pokazuje przy ofercie granice działki z ewidencji, informacje o planie miejscowym i ogólnym, szacunkową wartość na podstawie transakcji z Rejestru Cen Nieruchomości oraz automatyczną analizę lokalizacji. Można też ustawić alert e-mail o nowych ogłoszeniach według własnych filtrów, na przykład dla wybranej gminy. Dzięki temu kupujący, który patrzy na mapę przyrostu naturalnego i zastanawia się, które okolice będą się rozwijać, może od razu sprawdzić, jakie działki są tam dostępne, co wolno na nich zbudować i ile podobne kosztowały. Z kolei konsultacje.tuziemia.pl zbiera postępowania środowiskowe z całej Polski, więc w gminie, w której rośnie liczba mieszkańców, można śledzić, jakie inwestycje się pojawiają.

Demografia nie zastąpi analizy konkretnej działki, notariusza i geodety, ale jest dobrym punktem wyjścia: pokazuje, w którą stronę idzie okolica, zanim zapadną decyzje o zakupie.

Co dalej

Demografowie cytowani w relacjach z Kongresu Demograficznego uważają, że w dłuższej perspektywie depopulacji nie da się powstrzymać, a polityka prorodzinna przyniosłaby efekty dopiero po około 20 latach. Mapa 2025 roku układa się w ten sam obraz, który opisują dane z poprzednich lat: ludność koncentruje się w metropoliach i wokół nich, a peryferie, szczególnie wschodnie i górskie, tracą mieszkańców. Polska nie pustoszy więc równomiernie, tylko się przesuwa.