Książka „Człowiek i Góry Świętokrzyskie” ukazała się w 1993 roku nakładem wydawnictwa Książka i Wiedza i jest jednym z ostatnich dzieł ks. prof. Włodzimierza Sedlaka, który zmarł w tym samym roku. To lektura nietypowa. Wydawca opisuje ją jako pracę na pograniczu fizyki, biologii, teologii i filozofii, a samego autora jako człowieka, który w niej podsumowuje „prywatną drogę do świata wiedzy”. Góry Świętokrzyskie są tu tłem, ale też miejscem, z którego wyrasta całe myślenie autora.
Chłopak z górniczej rodziny
Żeby zrozumieć książkę, warto poznać jej autora. Sedlak urodził się 31 października 1911 roku w Sielcu, dziś dzielnicy Sosnowca, w ubogiej, wielodzietnej rodzinie górniczej. W 1919 roku rodzina przeniosła się do Suchedniowa, a rok później do Skarżyska-Kamiennej. Tam w 1930 roku zdał maturę w gimnazjum matematyczno-przyrodniczym. Od dzieciństwa interesowały go chemia i przyroda. Po seminarium w Sandomierzu przyjął w 1935 roku święcenia kapłańskie i pracował najpierw w Ćmielowie, a od 1939 roku w Sienno, gdzie w czasie wojny prowadził tajne nauczanie. Po wojnie przyczynił się do powstania tam szkoły zawodowej i liceum ogólnokształcącego, które od 1992 roku nosi jego imię.
To życiorys człowieka z Kielecczyzny w szerokim sensie, którego świat zaczynał się między Skarżyskiem, Suchedniowem i Sandomierzem, czyli u stóp tych samych gór, o których pisze w książce.
Z ambony na katedrę
Droga naukowa Sedlaka była niezwykła jak na księdza z prowincji. W 1946 roku zaczął studia na wydziale matematyczno-przyrodniczym UMCS w Lublinie, w 1949 roku uzyskał magisterium z antropologii, rok później z pedagogiki, a w 1951 roku doktoryzował się. Od 1952 roku mieszkał w Radomiu, a od 1960 roku pracował na Wydziale Filozofii Chrześcijańskiej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Habilitował się w 1966 roku z biologii teoretycznej, a w 1980 roku został profesorem zwyczajnym.
Jest uważany za twórcę polskiej szkoły bioelektroniki i autora elektromagnetycznej teorii życia oraz pojęcia „wszechpróżni”. Wśród jego książek są „Rola krzemu w ewolucji biochemicznej życia” (1967), „Homo electronicus” (1980) i „Życie jest światłem” (1985). Trzeba dodać, że oceny jego dorobku są podzielone: zwolennicy widzą w nim wizjonera, którego pomysły, na przykład o biokomputerach, wciąż warto badać, krytycy uważają, że jego hipotezy nigdy nie zostały dowiedzione i nie mają statusu nauki. Sedlak widział siebie raczej jako biologa, którego teorie mogą inspirować badania techniczne, niż filozofa.
Co daje ta książka
Nie znajdziemy w niej przewodnika po szlakach. Z opisu wydawcy i opinii czytelników wynika, że to esej łączący refleksję o naturze, życiu, wytrwałości i wierze. Jedna z czytelniczek chwali krótkie, ale ciekawe rozważania o górach, wytrwałości człowieka i wierze, nazywając książkę lekturą o „niezwykłej sile”. Warto wiedzieć, że spis treści i szczegóły rozdziałów nie są dostępne w opisach, z których korzystaliśmy, więc nie przedstawiamy ich tutaj.
Ciekawostką dla miłośników regionu jest to, że w książce ma się znajdować jedna z najstarszych opublikowanych fotografii Tatr widzianych ze Świętego Krzyża. Według czytelnika bloga Dalekie Widoki zdjęcie jest słabo odbite w druku, a jego autorem, jak ustalono później, był Ryszard Jan Kapuściński, wieloletni prezes LOP i wicedyrektor Świętokrzyskiego Parku Narodowego, który wykonał je 21 stycznia 1987 roku z okna muzeum na Świętym Krzyżu.
Dla kogo
To lektura dla tych, którzy lubią książki osobiste i nieoczywiste, dla miłośników Gór Świętokrzyskich i dla ciekawych sylwetki jednego z najbardziej niezwykłych ludzi tego regionu. Nie jest to publikacja naukowa w sensie ścisłym i nie należy jej czytać jako podręcznika. Najlepiej traktować ją jako testament człowieka, który całe życie szukał odpowiedzi na pytanie, czym jest życie, i szukał ich między laboratorium, ołtarzem a świętokrzyskimi lasami.
