8 min czytania

Warszawa: w siedem miesięcy 2026 roku trzy razy więcej zgłoszeń o dzikach niż w całym 2023 roku

Jeszcze kilka lat temu dzik w Warszawie był ciekawostką z okolic Kampinosu albo Lasu Kabackiego. Dziś zdjęcia loch z warchlakami spacerującymi po osiedlowych chodnikach nikogo nie dziwią, a zgłoszenia o dzikach spływają z dzielnic, które z lasem kojarzą się tylko z nazwy ulicy. Dane Lasów Miejskich pokazują, że skala zjawiska szybko rośnie, a miasto, które przez lata przenosiło dziki do lasu, od jesieni 2026 roku może je odstrzeliwać bez limitu. Przyglądamy się liczbom, przyczynom i sporowi, jaki wokół tego wybuchł.

Liczby, które rosną szybciej niż populacja

Lasy Miejskie Warszawa odnotowały w 2023 roku 4713 zgłoszeń dotyczących dzików, w 2024 roku 5128, a w 2025 roku 8804. W samych siedmiu miesiącach 2026 roku, od stycznia do 31 lipca, było ich już 14 434, czyli o około 64% więcej niż w całym poprzednim roku i ponad trzy razy więcej niż w całym 2023 roku. Według miasta do końca sierpnia 2026 roku zgłoszeń było już 18 082, w tym 302 dotyczące kolizji drogowych z udziałem dzików.

Rosną także zgłoszenia o atakach. Ataków na ludzi było 59 w 2024 roku, 121 w 2025 roku i 159 do końca lipca 2026 roku, a według miasta 186 do końca sierpnia. Zgłoszeń o atakach na psy było odpowiednio 13, 29 i 42. Trzeba pamiętać, że to liczba zgłoszeń, a nie ustalonych przez służby zdarzeń, i że źródła nie podają, jak definiuje się „atak”. Lasy Miejskie same zaznaczają też, że liczba zgłoszeń nie jest równa liczbie różnych dzików, bo to samo zwierzę bywa zgłaszane wielokrotnie.

Zgłoszenia dzików w warszawskich dzielnicach 2023-2026

Gdzie jest ich najwięcej

Wykres pokazuje, że problem skupia się w dzielnicach przy dużych kompleksach leśnych i na obrzeżach miasta. W 2026 roku, do końca lipca, najwięcej zgłoszeń wpłynęło z Białołęki (3658), Wawra (3047), Bielan (1646) i Mokotowa (1147). Same Białołęka i Wawer to około 46% wszystkich zgłoszeń. Wzrost jest tam wyraźny: na Białołęce zgłoszeń w 2023 roku było 1427, a w siedem miesięcy 2026 roku ponad dwa i pół razy więcej.

Najciekawsze są jednak dzielnice, które dawniej nie miały z dzikami nic wspólnego. Na Woli, według tego samego zestawienia, w 2023 roku zgłoszeń było 3, a do końca lipca 2026 roku 478. Na Bemowie 17, a później 769. Na Żoliborzu 17, a teraz 503. Zgłoszenia pojawiają się też w ścisłym centrum, na Śródmieściu (198) i na Ochocie (184). Jak zauważa autor opracowania, dane pokazują, że dziki pojawiają się także w silnie zurbanizowanych częściach miasta, a nie tylko w dzielnicach sąsiadujących z lasami.

Ile ich jest

Dokładnej liczby nikt nie zna. Pilotażowe badanie z 2025 roku, wykonane na zlecenie miasta metodą teledetekcyjną, oszacowało populację w badanym obszarze Warszawy na około 3000 do 3500 osobników: źródła podają różne wartości, a miasto określa wynik jako około 3031 zwierząt. Badanie powtarzane jest w 2026 roku, a ostateczne dane mają się pojawić w raporcie. Warto zauważyć, że liczba zgłoszeń rośnie znacznie szybciej niż jakiekolwiek szacunki liczebności, co może oznaczać zarówno większą liczbę dzików, jak i większą śmiałość zwierząt oraz większą skłonność mieszkańców do zgłaszania.

Dlaczego dziki weszły do miasta

Najczęściej wymieniana przyczyna to jedzenie. Mecenas Karolina Kuszlewicz, ekspertka od prawa zwierząt, mówiła w wywiadzie dla OKO.press w kwietniu 2026 roku, że dziki wracają tam, gdzie jest stałe, łatwo dostępne pożywienie. Wskazuje na karmę zostawianą dla bezdomnych kotów, na brak koszy odpornych na dziki w Warszawie i na przykład Wawra, gdzie po zmianie firmy odbierającej odpady na ulicach zalegały śmieci. Według niej niektóre rośliny sadzone w miejskiej zieleni także je przyciągają.

Druga przyczyna to ASF, czyli afrykański pomór świń. Po wykryciu wirusa w Warszawie w listopadzie 2017 roku nie można już było odławiać dzików i wywozić ich do lasu, co było wcześniej głównym sposobem radzenia sobie z problemem. Obowiązują ograniczenia sanitarne i zwierzęta odłowione w mieście muszą być uśmiercane, a nie przenoszone. Według Kuszlewicz masowe odstrzały prowadzone dla walki z ASF mogą z kolei spychać dziki w stronę miast, gdzie czują się bezpieczniej. To jej interpretacja, ale pokazuje, że przyczyn jest kilka i wzajemnie się wzmacniają. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, jak pisze OKO.press, tłumaczył wchodzenie dzików do miast złą gospodarką łowiecką i nadmiernym rozrodem, co według autorów artykułu kłóci się z danymi o wyraźnym spadku liczebności dzików w ostatnich latach.

Co robi miasto

Od 2022 roku do końca lipca 2026 roku zredukowano w Warszawie 1750 dzików, w tym około 1200 odłowiono, a 550 odstrzelono. W 2024 roku było to 466 zwierząt, w 2025 roku 465, a w siedem miesięcy 2026 roku 287. Prezydent miasta wydał 20 marca 2026 roku decyzję pozwalającą do 31 marca 2027 roku odłowić i uśmiercić do 400 dzików, a do końca 2026 roku odstrzelić do 100 kolejnych. Decyzja dotyczy zagrożeń dla obiektów produkcyjnych i infrastruktury publicznej.

W styczniu 2026 roku władze Warszawy zwróciły się do Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego o rozwiązanie problemu. 22 września 2026 roku Sejmik Mazowsza przyjął uchwałę, która pozwala Warszawie redukować populację dzików bez z góry określonego limitu. Uchwała obowiązuje dwa lata od opublikowania w dzienniku urzędowym, dotyczy tylko zwierząt w granicach administracyjnych miasta, które stanowią „nadzwyczajne zagrożenie” dla życia, zdrowia lub gospodarki człowieka, i dopuszcza odstrzał redukcyjny oraz odłów z uśmierceniem. Każda interwencja ma być udokumentowana w protokole, a miasto ma składać kwartalne sprawozdania. Miasto opisuje to rozwiązanie jako ostateczność, stosowaną gdy inne metody, takie jak płoszenie, zawiodą lub są niedostępne. Samorząd województwa zwracał się do ministerstwa rolnictwa o zgodę na przenoszenie dzików mimo ASF, ale jej nie otrzymał. Przewodniczący sejmiku Ludwik Rakowski mówił, że decyzja jest konieczna ze względu na szybko rosnącą populację dzików w mieście i że bezpieczeństwo mieszkańców jest priorytetem. Projekt uchwały miał pozytywne opinie m.in. Regionalnej Rady Ochrony Przyrody i Polskiego Związku Łowieckiego.

Równolegle od czerwca 2026 roku działa Zespół ds. dzikich zwierząt, złożony z około 50 naukowców, ekspertów i przedstawicieli samorządu, który pracuje w pięciu grupach: prawnej, populacji i zachowań, edukacji, socjologii i planowania przestrzennego. Wstępne wyniki miały się pojawić pod koniec września, a pełny raport w listopadzie.

Spór, który się zaostrza

Decyzje o odstrzale spotkały się ze sprzeciwem. W kwietniu 2026 roku głośna była interwencja na ogrodzonym placu zabaw na Bemowie, gdzie służby na zlecenie Lasów Miejskich uśmierciły dzika zamiast go przepłoszyć, a mieszkańcy zostawili pod bramą kwiaty. Według relacji wprost w tej sprawie ktoś wcześniej zamknął furtkę, przez co zwierzęta nie mogły wyjść, a świadkowie nie opisywali ich jako agresywnych. Różne relacje podają różne daty zdarzenia, więc dokładnego dnia nie przytaczamy. Powstała też inicjatywa „Dziki Zostają” i hasztag przeciwko odstrzałom.

Krytycy wskazują, że odstrzał leczy objawy, a nie przyczynę. Zoolog Robert Maślak z Uniwersytetu Wrocławskiego nazwał sytuację „historią systemowego zaniechania” i stwierdził, że odstrzał bez usunięcia przyczyn, takich jak dostęp do odpadów czy dokarmianie, działa tylko chwilowo. Karolina Kuszlewicz opisuje to jako „efekt próżni”: po usunięciu dzika z danego miejsca szybko zajmują je inne zwierzęta o tych samych potrzebach. Podaje też, że dziki powodują około 0,6% kolizji drogowych w Warszawie, według danych z 2025 roku, co jej zdaniem nie uzasadnia skali interwencji. Zwraca uwagę, że w organach doradczych dotyczących dzików dominują przedstawiciele środowisk łowieckich. Fundacja Niech Żyją! krytykuje zabijanie w miejscach takich jak plac zabaw i apeluje o rozwiązania systemowe.

Zwolennicy odstrzału odpowiadają, że wzrost liczby zgłoszeń o atakach i kolizjach jest realnym zagrożeniem, a ASF uniemożliwia dawną metodę przenoszenia. Dyrektor Lasów Miejskich Karol Podgórski nie miał według OKO.press gwarancji, że podczas odstrzału nie będzie w pobliżu dzieci, co pokazuje trudność wykonywania takich działań w mieście.

Co mogą zrobić mieszkańcy

Zgodnie z opiniami ekspertów, które przytaczają media, kluczowe jest odcięcie dzikom łatwego jedzenia: niewystawianie karmy, zabezpieczanie śmietników, niedokarmianie. Kuszlewicz podkreśla też, że sam widok dzika nie oznacza, że zwierzę zamierza atakować. Miasto prosi o zgłaszanie obecności dzików przez kanały kontaktu 19115 (aplikacja, czat, e-mail, telefon).

Dokąd to zmierza

Warszawa stoi przed trudnym wyborem. Z jednej strony ma rosnącą liczbę zgłoszeń o dzikach, wypadkach i atakach, a prawo sanitarne odbiera jej dawne narzędzie, czyli przenoszenie zwierząt. Z drugiej strony część ekspertów i mieszkańców uważa, że odstrzał bez zmian w gospodarce odpadami i zachowaniu ludzi nie rozwiąże problemu. Wyniki prac zespołu naukowego i nowy spis populacji pozwolą ocenić, czy nowa uchwała okaże się skutecznym narzędziem, czy tylko kolejnym etapem, po którym problem wróci. Pewne jest jedno: w mieście, które rośnie i zagęszcza się, przestrzeń wspólna z dzikimi zwierzętami będzie wymagała mądrzejszych rozwiązań niż te, które znamy.