6 min czytania

Komu podarować więcej słońca, Szczecinowi czy Suwałkom? Dylemat zmiany czasu w Polsce

W nocy z soboty na niedzielę, o trzeciej, cofnęliśmy zegarki na drugą. Zmiana czasu wypadła w tym roku w najwcześniejszym możliwym terminie, 25 października, tak jak ostatni raz w 2020 roku. To przypomina o pytaniu, które wraca co roku: kiedy wreszcie przestaniemy przestawiać zegary i na który czas zostaniemy? Odpowiedź utknęła w Brukseli, ale problem jest też bardzo geograficzny. Polska jest wystarczająco długa, żeby jeden czas dla całego kraju oznaczał kompromis, który komuś zawsze nie odpowiada.

Dylemat w dwóch miastach

Sprawę najlepiej pokazuje przykład, który krąży w sieci: komu dać słońce, mieszkańcom Szczecina w grudniu o 9:15 czy mieszkańcom Suwałk w czerwcu o 2:55? Sprawdziliśmy te liczby i zgadzają się z obliczeniami astronomicznymi. W dniu przesilenia zimowego, 21 grudnia, słońce wschodzi w Szczecinie o 8:15 czasu środkowoeuropejskiego, czyli zimowego. Gdyby przez cały rok obowiązywał czas letni, wschód przesunąłby się na 9:15, a zachód z 15:43 na 16:43. Z kolei w Suwałkach w dniu przesilenia letniego, 21 czerwca, słońce wschodzi o 3:55 według obecnego czasu letniego. Gdyby na stałe obowiązywał czas zimowy, wschodziłoby już o 2:55, a zachodziło o 20:04 zamiast 21:04.

Innymi słowy, stały czas letni zabiera zimą poranne światło mieszkańcom zachodu i północy kraju, a stały czas zimowy zabiera latem wieczorne światło mieszkańcom wschodu. Te godziny są wynikiem własnych wyliczeń na podstawie współrzędnych miast, więc warto traktować je jako przybliżone, ale kierunek jest jednoznaczny. Warszawa przy czasie zimowym ma wschód 21 grudnia o 7:43, a przy letnim miałaby o 8:43. Kraków odpowiednio o 7:36 i 8:36, Gdańsk o 8:04 i 9:04.

Skąd to się bierze

Polska leży na styku stref. Zegary odmierzają u nas czas środkowoeuropejski, oparty na południku 15 stopni długości geograficznej wschodniej. Szczecin, położony na długości około 14,5 stopnia, ma południe słoneczne praktycznie równo o dwunastej według zimowego zegara. Suwałki, leżące na około 23 stopniach, mają najwyższe położenie słońca mniej więcej o 11:30. Między krańcami kraju jest więc różnica rzędu pół godziny, do której dochodzi jeszcze wpływ szerokości geograficznej, bo im dalej na północ, tym ostrzejsza różnica między zimą a latem. Żaden pojedynczy zegar nie może być jednocześnie dobry dla Szczecina i Suwałk.

Co mówią lekarze

Trzeba uczciwie przedstawić argument przeciwników czasu letniego. Brytyjskie Towarzystwo Snu w stanowisku z 2024 roku zaleca przywrócenie stałego czasu standardowego i odrzuca stały czas letni jako ryzykowny dla zdrowia publicznego. Uzasadnia to tym, że zegar biologiczny synchronizuje się ze światłem, poranne światło pomaga wstawać i zasypiać o odpowiedniej porze, a późne światło wieczorem opóźnia rytm dobowy. Przy stałym czasie letnim zimą słońce wschodziłoby znacznie później, co ograniczyłoby poranne światło dzienne. Autorzy zaznaczają jednak, że dowody dotyczące śmiertelności i wypadków drogowych pozostają niejednoznaczne.

Podobną tezę głosi niemiecki biolog Till Roenneberg. Badacze ze Stanford Medicine szacują, według cytowanych w polskich mediach wyliczeń, że stały czas standardowy zapobiegałby około 300 tysiącom udarów i 2,6 miliona przypadków otyłości, a stały czas letni dałby około dwóch trzecich tej korzyści. To są szacunki modelowe, a nie dowody, ale pokazują kierunek, w którym skłania się większość badaczy snu.

Sama zmiana czasu też ma swoją cenę. Według prof. Heleny Martynowicz po wiosennej zmianie śpimy średnio o około 40 minut krócej, a jesienna jest znoszona lepiej. W poniedziałki po wiosennym przestawieniu odnotowuje się więcej zawałów serca niż w inne dni tygodnia. Najlepszy dla zdrowia byłby więc brak przestawiania, a spór dotyczy tego, na którym czasie zostać.

Dlaczego letni wydaje się lepszy

Mimo tych argumentów czas letni ma w Polsce dużą grupę zwolenników. Według sondażu CBOS z 2019 roku 74% Polaków chciało zostać przy czasie letnim. Za rozwiązaniem tym stoi codzienna praktyka: wieczorne światło sprzyja spędzaniu czasu na dworze, w ogrodzie, na spacerze, na rowerze po pracy i szkole. Latem, kiedy dni są długie, godzina światła o 21:00 jest dla większości ludzi cenniejsza niż godzina światła o 3:00 nad ranem, kiedy większość śpi. Koszty zimowe, czyli poranne ciemności, dotyczą okresu, w którym i tak wstajemy przy sztucznym świetle, a wieczorem mamy dodatkową godzinę dnia.

Przy czasie zimowym przez cały rok mieszkańcy Suwałk mieliby latem słońce o 2:55, czyli praktycznie przespane. Z kolei w Szczecinie 21 grudnia dzień zaczynałby się w ciemności do 9:15, ale to zaledwie jeden z najkrótszych dni w roku, a przez większość roku różnica jest znacznie mniejsza. Warto też pamiętać, że to nie jest wybór na zawsze: można go skorygować, gdy tylko pojawią się lepsze dane.

Tak argumentują zwolennicy czasu letniego, w tym autorzy poselskiego projektu PSL i Trzeciej Drogi z kwietnia 2025 roku, który przewiduje czas środkowoeuropejski letni przez cały rok. Projekt po konsultacjach z 812 uczestnikami, które dały mieszane opinie, trafił do komisji w październiku 2025 roku i czeka na trzecie czytanie bez ustalonej daty.

Kompromis o pół godziny

Pojawiła się też propozycja pośrednia. Fundacja „Można Lepiej” złożyła w Senacie petycję, aby ustawić zegary na stałe pół godziny wstecz względem czasu letniego. Przy takim rozwiązaniu w Szczecinie w grudniu słońce wschodziłoby o 8:45, a w Suwałkach w czerwcu o 3:25. Autorzy wskazują, że pół godziny jest kompromisem między zwolennikami obu czasów. Jest też problem praktyczny: sąsiednia Litwa i Ukraina mają zegary godzinę do przodu względem polskiego czasu zimowego, a w Unii obowiązują wspólne zasady, więc Polska nie może zmienić tego samodzielnie. Petycję skierowano do senackiej komisji w kwietniu 2026 roku, bez terminu posiedzenia.

Dlaczego nic się nie zmienia

Zmiany czasu wymaga zgody całej Unii. Dyrektywa z 2000 roku nakazuje państwom członkowskim przestawiać zegary dwa razy w roku. W konsultacjach Komisji Europejskiej z 2018 roku wzięło udział 4,6 miliona osób, a 84% z nich chciało zniesienia zmian czasu. Komisja zaproponowała wtedy, by państwa mogły same wybrać czas stały. Projekt utknął w Radzie, bo kraje nie mogą się dogadać, który czas wybrać, a obawiają się też powstania „granic czasowych” między sąsiadami. Polska w czasie swojej prezydencji w Radzie UE w 2025 roku zaproponowała dwuletni eksperyment ze stałym czasem letnim, ale państwa uznały, że potrzebują więcej danych. Komisja zleciła w lutym 2026 roku nowe badanie dziesięciu scenariuszy, obejmujące transport, energetykę, gospodarkę i zdrowie, którego wyniki mają być znane do końca roku. Zakończenie badania nie oznacza automatycznie końca zmian.

Zanim więc cokolwiek się zmieni, zegary w Polsce dalej będą przestawiane: Komisja ustaliła już terminy na lata 2027–2031, a następna zmiana nastąpi w nocy z 27 na 28 marca 2027 roku.

Czy jest dobre rozwiązanie?

Raczej nie. Polska w swoich granicach geograficznych nie ma czasu, który byłby dobry dla wszystkich i o każdej porze roku. Każda opcja jest wyborem między porannym a wieczornym światłem, między stanowiskiem lekarzy snu a codziennymi przyzwyczajeniami większości, między Szczecinem a Suwałkami. Jeśli jednak trzeba wybrać, czas letni daje więcej światła wtedy, kiedy ludzie faktycznie są aktywni, i ma silne poparcie społeczne. Warto tylko, żeby decydując się na niego, mieć świadomość, że zimą zapłacimy za to poranną ciemnością, i że zdrowotne argumenty badaczy snu przemawiają za wyborem odwrotnym.