3 min czytania

Ministra, która próbowała uzdrowić rynek mieszkaniowy, odchodzi z rządu [wywiad dla WP]

W czwartek 22 października 2026 roku Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, minister funduszy i polityki regionalnej oraz przewodnicząca Polski 2050, ogłosiła odejście z rządu Donalda Tuska. Dzień później, 23 października, Wirtualna Polska opublikowała jej obszerny wywiad, który przeprowadzili Grzegorz Osiecki i Tomasz Żółciak. Rozmowa zatytułowana „Odwagi, panie premierze. To nie są czasy ciepłej wody w kranie” jest dostępna tutaj: Pełczyńska-Nałęcz dla WP.

Dlaczego odeszła

Bezpośrednim powodem było czwartkowe głosowanie w Sejmie nad projektem PSL znoszącym limit dwóch kadencji wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Projekt przepadł różnicą dwóch głosów (213 za, 215 przeciw). Pełczyńska-Nałęcz napisała w oświadczeniu: „Odchodzę z rządu Donalda Tuska, bo wartości są dla mnie ważniejsze niż stołki”. W wywiadzie mówi, że rząd ma „przemocową kulturę zarządzania”, a koalicja straciła „kompas etyczny”.

Walka o rynek mieszkaniowy

W swoim podsumowaniu pracy w resorcie wskazuje, że udało się jej między innymi odebrać dopłaty deweloperom, wprowadzić jawne ceny mieszkań i w pełni zainwestować środki z KPO. To jej własna ocena, którą warto traktować jako stanowisko ministry, a nie niezależną ewaluację. Jako źródła konfliktów z premierem wskazuje spory o „Kredyt 0 proc.” i budownictwo społeczne. Właśnie o tym mówi cytat, który warto zachować:

„W koalicji oczekiwano, że ja się tych rzeczy nie będę domagać i że nigdy nie zostaną zmienione. Przy sporze o „Kredyt 0 proc.” Premier groził mi odwołaniem, słyszałam, że zaraz mnie zaorają albo że mam się odpieprzyć. To samo przy społecznym budownictwie.”

Druga strona

Premier Donald Tusk, pytany o odejście ministry na konferencji prasowej w Indiach, powiedział, że spodziewał się, iż zadzwoni, „chociaż i powie, że się znudziła tą pracą”. Politycy komentowali sprawę różnie. Paweł Śliz mówił, że nikt w partii nie wiedział o decyzji wcześniej, Joanna Scheuring-Wielgus z Lewicy oceniła, że Pełczyńskiej-Nałęcz brakuje doświadczenia politycznego, a Anna Zalewska nazwała Tuska „przemocowcem”. Szymon Hołownia przyznał, że politycy Polski 2050 dowiedzieli się o decyzji z mediów. Zarzuty dotyczące gróźb i obraźliwych słów to na razie relacja jednej strony: w źródłach, do których dotarliśmy, nie znaleźliśmy odpowiedzi premiera na te konkretne słowa.

Komentarz

Rynek nieruchomości w Polsce od lat czeka na kogoś, kto będzie się domagał jawności cen i budownictwa społecznego, nawet za cenę konfliktu z własną koalicją. Pełczyńska-Nałęcz, według własnych słów, tak właśnie robiła, i dlatego jej odejście jest stratą dla debaty o mieszkalnictwie. Dopiero kolejne miesiące pokażą, czy jej postulaty przetrwają bez niej. Tym, którzy chcą zmian na rynku, pozostaje patrzeć na ręce jej następcom i pilnować, by jawność cen i budownictwo społeczne nie zniknęły razem z ministrą.

Pani Katarzyno, dziękujemy za pracę na rzecz Polaków! 💚