Amerykańskie centra danych zużyły w 2024 roku około 183 terawatogodzin prądu, czyli ponad 4% całego zużycia w Stanach Zjednoczonych. Międzynarodowa Agencja Energetyczna przewiduje, że w 2030 roku będzie to 426 TWh. Jak pisze Patryk Białas w artykule „Serwerownia w Bielsku może grzać. Nikt jeszcze nie zapytał”, serwerownie dołożyły się na rynku mocy PJM do wzrostu cen o 9,3 mld dolarów, a przeciętny rachunek domowy w zachodnim Marylandzie wzrósł przez to o 18 dolarów miesięcznie. To amerykańska historia, ale jej początek właśnie zaczyna się u nas.
Boom, który ma adres
W Polsce centra danych budowało się dotąd po cichu. Według Polskiego Stowarzyszenia Centrów Danych (PLDCA) łączna moc tych obiektów wzrosła z około 72 MW w 2014 roku do około 200 MW dziś. Raport PMR „Rynek budowy centrów danych w Polsce 2026” wylicza ponad 20 projektów, zarówno rozbudów istniejących obiektów, jak i zupełnie nowych, a skumulowane nakłady na budowę centrów danych w latach 2019–2025 sięgnęły 5 mld zł. Najwięcej dzieje się w Warszawie i aglomeracji, ale nowe lokalizacje strategiczne to także Choczewo, okolice Stargardu, Bełchatów przy stacji Rogowiec i Bielsko-Biała.
Skalę apetytu na prąd pokazują dane operatora sieci. Do Polskich Sieci Elektroenergetycznych wpłynęły wnioski o przyłączenie centrów danych na łączną moc 150–200 GW, czyli kilkukrotnie więcej, niż wynosi szczytowe zapotrzebowanie całego kraju. Po wprowadzeniu zaliczek aktywnych wniosków zostało kilkanaście, a warunki przyłączenia na ponad 6 GW zostały już wydane. Projekt planu rozwoju sieci z kwietnia 2026 roku zakłada około 3,5 GW mocy centrów danych do 2036 roku i około 5 GW do 2040 roku. W jednym ze scenariuszy PSE zużycie tych obiektów sięgnie do 2040 roku około 29,4 TWh rocznie, przy krajowym zapotrzebowaniu rzędu 260 TWh.
Energia, która ucieka dwa razy
Według Patryka Białasa chłodzenie pochłania około 40% prądu centrum danych, a ciepło, które z niego odbiera, ulatuje w powietrze. Serwery AI chłodzone cieczą oddają ciepło o temperaturze 50–80 stopni, co wystarcza do ogrzania mieszkania i do prysznica. Sieć ciepłownicza może przejąć obie rzeczy: odebrać od serwerowni chłodzenie i dostarczyć odzyskane ciepło sąsiadom. W Seattle kampus technologiczny od ponad dekady ogrzewa ciepłem z serwerów ponad 370 tys. m² budynków, cztery razy efektywniej niż kotły. Według tej samej analizy, na którą powołuje się autor, technologia jest gotowa, a bariery leżą w przepisach i umowach. Dlatego Amerykanie zaczynają to regulować: Wirginia przyjęła ustawę HB323 o cieple odpadowym z centrów danych, a Nowy Jork ma mieć 11 pilotażowych sieci cieplnych za 1,1 mld dolarów.
Co z tym robimy u siebie
Polska ma do tego wyjątkowo dobre warunki. Mamy najwięcej gospodarstw domowych podłączonych do ciepła sieciowego w Unii Europejskiej, a według URE około połowa infrastruktury ciepłowniczej jest już zamortyzowana, więc czeka na modernizację. PLDCA szacuje, że odzyskane ciepło z centrów danych mogłoby w 2030 roku pokryć ponad 7% ciepła dostarczanego do sieci, a w 2035 roku nawet 16%. Trzeba przy tym uczciwie dodać, że to szacunki branży, która ma w tej sprawie swój interes.
Pierwsze projekty już istnieją, choć są skromne. We Wrocławiu Fortum uruchomiło instalację o mocy 1,6 MWt. W Poznaniu Veolia Energia i Beyond.pl w październiku 2024 roku podpisały list intencyjny w sprawie analizy odzysku ciepła, w podstawowym wariancie rzędu 30 MW cieplnych, z pompami ciepła podnoszącymi temperaturę do poziomu sieci. Zapowiadają ograniczenie emisji o około 52,5 tys. ton CO2 rocznie. To jednak na razie zamiar, a nie działająca instalacja. W październiku 2026 roku NASK i PGE zapowiedziały współpracę przy serwerowniach na terenach i infrastrukturze energetycznej grupy PGE, z odzyskiem ciepła dla pobliskich domów. Lokalizacji ani mocy nie podano, a jako ilustrację skali wskazano, że centrum danych o mocy 50 MW mogłoby ogrzać miejscowość liczącą nawet 15 tysięcy mieszkańców.
Główna trudność jest techniczna. Temperatura ciepła z serwerów zależy od systemu chłodzenia i bywa zbyt niska dla dużych sieci, szczególnie zimą, kiedy zapotrzebowanie jest największe. Pomagają pompy ciepła, ale kosztują i zużywają prąd. Potrzebne są też dobrze zaizolowane rury i umowy między operatorem serwerowni a ciepłownią, a te trudno zawrzeć, gdy obie strony nie mają obowiązku ze sobą rozmawiać. Dlatego odzysk ciepła nie zdarzy się sam, tylko tam, gdzie ktoś na etapie planowania zażąda go jako warunku.
Bielsko-Biała i pytanie, którego nie zadano
Na Śląsku ten temat ma już adres: ulica Grażyńskiego w Bielsku-Białej. Na terenach po fabryce silników Fiata DL Invest Group planuje centrum danych o mocy 50 MW, docelowo 200 MW, we współpracy z platformą Boosteroid. Wartość inwestycji szacuje się na około miliard dolarów. Teren ma własny punkt zasilania o mocy 82 MW, ale nie wiadomo jeszcze, czy sieć udźwignie 200 MW. Zanim cokolwiek powstanie, trzeba zmienić plan miejscowy, co może potrwać miesiące, a nawet lata. O systemie chłodzenia i o cieple odpadowym inwestor na razie nic nie powiedział, deklaruje natomiast, że będzie przestrzegał standardów ESG i starał się o certyfikat BREEAM.
Jak podaje Białas, przeciwko inwestycji protestuje Kolektyw Zielona Gwiazda. Jego zarzuty to hałas wentylatorów pracujących całą dobę, prąd z paliw kopalnych, zużycie wody i wyższe rachunki. Białas słusznie zauważa, że w tym sporze brakuje jednego argumentu. Serwerownia oddająca ciepło do sieci ciepłowniczej rzadziej uruchamia własne chłodnice i wentylatory, a to właśnie ich hałasu boją się sąsiedzi. Jej ciepło trafia do kaloryferów zamiast w powietrze. Przy zmianie planu miejscowego dla terenów po Fiacie bielscy radni mogą więc zapytać, kogo ta serwerownia ogrzeje, i zapisać odpowiedź w warunkach inwestycji, zamiast liczyć na to, że sprawa załatwi się sama.
Kto na to patrzy
Takie inwestycje nie powstają z dnia na dzień, a mieszkańcy mają prawo głosu w postępowaniach środowiskowych, tyle że obwieszczenia leżą w Biuletynach Informacji Publicznej tysięcy gmin. Dlatego powstał portal konsultacje.tuziemia.pl, który zbiera te postępowania w jednym miejscu, także dotyczące planowanych centrów danych, stacji elektroenergetycznych i innych dużych obiektów, i informuje o nich lokalne media. Jeśli mieszkasz lub planujesz kupić ziemię w okolicy, sprawdź, co się tam szykuje, zanim minie termin składania uwag. Serwis ma charakter informacyjny, a wiążące są wyłącznie dokumenty urzędu, który prowadzi sprawę. Na tuziemia.pl obejrzysz też granice działki, informacje o planie miejscowym i obiekty uciążliwe w promieniu 1,5 kilometra, czyli to, co przy kupnie ziemi obok planowanej serwerowni ma znaczenie.