Na początku wieku Polaków w Wielkiej Brytanii było około 58 tysięcy. W 2016 roku, według tych samych szacunków, już ponad milion (1 002 000). W 2026 roku szacuje się ich na 598 tysięcy. Taką drogę pokazuje zestawienie „Polish Population In UK”, które krąży w sieci. To jedna z największych zmian w historii polskiej emigracji, a jej druga połowa, czyli spadek, rzadko dostaje tyle uwagi co pierwsza.
Liczby, które mówią same za siebie
| Rok | Polacy w Wielkiej Brytanii |
|---|---|
| 2000 | 58 000 |
| 2001 | 60 711 |
| 2016 (szczyt) | 1 002 000 |
| 2025 | 615 000 |
| 2026 | 598 000 (szacunek) |
Od szczytu z 2016 roku liczba spadła o około 404 tysiące osób, czyli o około 40%. Po tej samej drodze, w drugą stronę, nie wróciło jednak 404 tysiące osób do Polski. Nie wiadomo, ilu z nich wyjechało do innych krajów, ilu przyjęło brytyjskie obywatelstwo i zostało statystycznie w kategorii „brytyjskich obywateli”, a ilu faktycznie wróciło do kraju. Trzeba to powiedzieć wyraźnie, bo wokół tych liczb łatwo o uproszczenia.
Jak liczy się Polaków za granicą
Liczby o emigracji zawsze zależą od definicji. Brytyjskie badanie ludności (Annual Population Survey, ONS) opiera się na próbie gospodarstw domowych, pomija większość osób mieszkających w zakwaterowaniu zbiorowym i podaje przedziały ufności. Inaczej liczy się osoby urodzone w Polsce, inaczej obywateli polskich. Dlatego różne źródła podają różne wartości. Szacunki firmy PIE mówiły o około 738 tysiącach Polaków w 2025 roku, a brytyjska prasa przytaczała nawet 750 tysięcy. Zestawienie, z którego korzystamy, daje dla tego samego roku 615 tysięcy. Wspólny wniosek jest jednak taki sam, bez względu na źródło: liczba Polaków w Wielkiej Brytanii spadła wyraźnie w porównaniu z latami szczytu.
Dlaczego liczba spada
Przyczyny są złożone i działały równolegle. Brexit zmienił poczucie stabilności: Polacy, którzy mieszkali w Wielkiej Brytanii przed końcem 2020 roku, mogli ubiegać się o status osoby osiedlonej (settled status) lub wstępny (pre-settled), ale dla przyjeżdżających później obowiązują te same zasady co dla reszty świata. Pandemia i kryzys kosztów życia podniosły koszty codzienności. Rząd brytyjski proponuje także wydłużenie okresu pobytu potrzebnego do stałego osiedlenia (tak zwane earned settlement) z pięciu do dziesięciu lat, z wyjątkami dla najlepiej zarabiających. To na razie propozycje, a nie obowiązujące przepisy, ale same w sobie wpływają na decyzje ludzi, którzy planują życie na lata.
Po drugiej stronie jest Polska, która przez ten czas bardzo się zmieniła. Według Eurostatu rzeczywiste spożycie indywidualne na mieszkańca w Polsce wyniosło w 2025 roku około 88% średniej unijnej, a w 2015 roku 77%. To jedna z najszybszych konwergencji w Unii. Wielu emigrantów, którzy wyjechali, gdy różnica była ogromna, dziś widzi, że ta różnica jest o wiele mniejsza.
Czy w Polsce żyje się lepiej niż w Wielkiej Brytanii
Uczciwa odpowiedź brzmi: zależy od tego, co dla kogo znaczy „lepiej”. Jeśli mierzymy samą zamożność gospodarki, Wielka Brytania nadal jest przed nami. Według prognoz MFW na 2026 rok PKB na mieszkańca według parytetu siły nabywczej wynosi w Polsce około 51 tysięcy dolarów, a w Wielkiej Brytanii około 62 tysięcy. Różnica jest jednak znacznie mniejsza niż kiedyś i wciąż maleje. Do tego dochodzi to, czego statystyki PKB nie pokazują.
Najlepiej widać to na koszcie własnego domu. Według brytyjskiego urzędu statystycznego (ONS) średnia cena domu w Wielkiej Brytanii wynosiła w maju 2026 roku około 271 tysięcy funtów, w samej Anglii 292 tysiące funtów, a średni miesięczny czynsz 1 388 funtów, w Anglii 1 446 funtów. Dla porównania w Polsce średnia cena metra kwadratowego mieszkania w Radomiu to około 8 860 złotych, więc 50-metrowe mieszkanie kosztuje tam około 443 tysięcy złotych. W Warszawie metr kosztuje około 18 492 złotych, ale już kilkadziesiąt kilometrów od stolicy ceny spadają wyraźnie, w Siedlcach do około 11 176, a w Skierniewicach do 10 472 złotych za metr. Działki budowlane w powiecie radomskim kosztują średnio około 211 złotych za metr kwadratowy, więc ziemia pod dom na tysiącu metrów to wydatek rzędu 211 tysięcy złotych. Dla rodziny, która chce mieć własny dom z ogrodem, to bywa różnica między marzeniem a planem.
Do tego dochodzi codzienność: dzieci w szkole po polsku, rodzice nieopodal, język, w którym nie trzeba się pilnować, i kraj, w którym drogi, koleje i miasta zmieniły się bardziej, niż pamiętają ci, którzy wyjeżdżali piętnaście lat temu. Nie każdy to doceni i nie każdemu to wystarczy, ale coraz więcej osób uważa, że bilans wychodzi na korzyść Polski, szczególnie gdy trzeba kupić dom.
Zaproszenie do domu
Jeśli mieszkasz dziś w Wielkiej Brytanii i myślisz o powrocie, ten tekst nie ma Cię przekonywać za wszelką cenę. Ma Ci pokazać, że kalkulacja z 2005 czy 2010 roku dawno się zmieniła i warto ją policzyć od nowa. Zacznij od ziemi, bo to ona rozstrzyga o tym, czy wrócisz „do czegoś”.
Na tuziemia.pl znajdziesz bezpłatnie ogłoszenia działek i gruntów z całej Polski, około 13 tysięcy ofert z 25 źródeł, bez rejestracji i przez całą dobę. Przy ofertach zobaczysz granice działki z ewidencji, informacje o planie miejscowym lub ogólnym, wstępną wycenę na podstawie cen transakcyjnych z RCN (to szacunek, a nie operat rzeczoznawcy), a także mapy pierwokupu KOWR i Lasów Państwowych oraz obiekty uciążliwe w promieniu 1,5 kilometra. Możesz ustawić powiadomienia mailowe i śledzić interesujące Cię miejscowości, nawet gdy jesteś jeszcze kilkaset kilometrów dalej. To sposób na to, by zacząć wracać na spokojnie, z mapą w ręku, zanim spakujesz pierwszy karton.