3 min czytania

Posłowie chcą łatać reformę planistyczną, zanim na dobre uderzy w zwykłych ludzi budujących domy

Nie minął tydzień od wejścia w życie reformy planowania przestrzennego, o której pisaliśmy już przy okazji 1 września, a do Sejmu trafił już projekt ustawy mający złagodzić jej najbardziej dotkliwe skutki. Jak podaje Geoforum.pl, 4 września posłowie klubu parlamentarnego Rozwój Plus wnieśli projekt, którego celem jest ograniczenie ryzyka powstania luki inwestycyjnej związanej z wdrażaniem reformy, a także ułatwienie budowy domu jednorodzinnego na własne potrzeby oraz zabudowy zagrodowej.

Przypomnijmy, co się właściwie zmieniło

1 września, zgodnie z zapisami reformy planistycznej, przestały obowiązywać studia uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gmin, a ich miejsce zajęły plany ogólne. Problem w tym, że jak pisaliśmy wcześniej, do tego dnia zdążyła się z nimi uporać tylko część samorządów w kraju. Tam, gdzie planu ogólnego zabrakło, nowe wnioski o warunki zabudowy w praktyce utknęły w martwym punkcie, a nawet w gminach, które zdążyły uchwalić plan, kluczowe okazało się to, czy konkretna działka w ogóle znalazła się w wyznaczonym obszarze uzupełnienia zabudowy.

Co dokładnie proponują posłowie

Jak czytamy w uzasadnieniu projektu, zaproponowane przepisy mają pozwolić na zachowanie ciągłości procesów inwestycyjnych tam, gdzie brakuje planu ogólnego albo miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Projekt przewiduje trzy konkretne rozwiązania.

Po pierwsze, osoba fizyczna budująca dom jednorodzinny wyłącznie na własne potrzeby mieszkaniowe nie będzie musiała spełniać warunku położenia inwestycji na obszarze uzupełnienia zabudowy. To bezpośrednia odpowiedź na problem, o którym pisaliśmy wcześniej: dotąd nawet w gminach z uchwalonym planem ogólnym brak wyznaczonego obszaru uzupełnienia zabudowy skutecznie blokował możliwość uzyskania warunków zabudowy.

Po drugie, w odniesieniu do zabudowy zagrodowej, wyjątek od wymogu kontynuacji zabudowy i położenia na obszarze uzupełnienia zabudowy zostanie powiązany z osobistym prowadzeniem gospodarstwa, kwalifikacjami rolniczymi oraz dodatkowym, alternatywnym kryterium: co najmniej trzy hektary powierzchni gospodarstwa albo przekroczenie średniej powierzchni gospodarstwa w danej gminie.

Po trzecie, projekt wprowadza czasowy mechanizm pozwalający na wydawanie decyzji o warunkach zabudowy jeszcze przed wejściem w życie planu ogólnego w danej gminie oraz przez dwa lata po jego wejściu w życie, bez konieczności spełniania warunku położenia na obszarze uzupełnienia zabudowy.

Czego ten projekt nie zmienia

Posłowie Rozwój Plus wyraźnie podkreślają, że projekt nie znosi pozostałych, ustawowych przesłanek wydania decyzji o warunkach zabudowy ani wymagań wynikających z przepisów odrębnych, w tym dotyczących dostępu do drogi publicznej, uzbrojenia terenu, ochrony gruntów rolnych i leśnych, ochrony środowiska czy innych ograniczeń lokalizacyjnych. Projekt nie zastępuje też miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego i nie ustanawia żadnego automatycznego prawa do zabudowy. Innymi słowy, to punktowa korekta jednego, konkretnego wymogu, a nie cofnięcie całej reformy.

Warto też zwrócić uwagę na jeden szczegół dotyczący zabudowy zagrodowej: projekt ogranicza zbywalność decyzji o warunkach zabudowy wydanej na tych preferencyjnych zasadach, tak by uprawnienie pozostawało ściśle związane z osobą faktycznie spełniającą warunki rolnicze, a nie stawało się swobodnie zbywalnym towarem.

Następne kroki

To wciąż dopiero projekt ustawy, złożony w Sejmie i czekający na dalszy proces legislacyjny, a nie obowiązujące prawo. Pełną treść projektu wraz z uzasadnieniem można znaleźć w dokumentach sejmowych, do których linkuje Geoforum.pl. Warto śledzić losy tej inicjatywy, zwłaszcza jeśli macie działkę bez planu miejscowego i planujecie budowę domu na własne potrzeby albo zabudowę zagrodową, bo to właśnie tych dwóch grup dotyczyłaby proponowana zmiana najbardziej bezpośrednio.

Projekt ustawy

Źródło: Sejm RP